Warsztat antyprzemocowy dla chłopców w Milanówku

W piątek 17 maja, nasz edukator antyprzemocowy Łukasz Wójcicki razem z trenerem antydyskryminacyjnym Aleksander Lewandowski przeprowadzili warsztaty antyprzemocowe dla grupy 11 chłopców w wieku 12 lat w gimnazjum społecznym Milanowskiego Towarzystwa Edukacyjnego w MIlanówku.

Warsztat dotyczył:
– uświadomienie sobie wpływu oczekiwań innych ludzi na własne zachowanie
-dostrzeżenie zróżnicowania i oceniania konsekwencji oczekiwań, dotyczących zachowania kobiety i mężczyzny w tych samych sytuacjach
-stworzenie możliwości doświadczenia konieczności bycia w określonej roli
-stworzenie możliwości doświadczenia uczuć i emocji względem osób o innym sposobie funkcjonowania
-przywołanie i analiza własnych doświadczeń socjalizacyjnych uczestników w zakresie nakazów i zakazów kierowanych do nich przez dorosłych
-przeanalizowanie wpływu stereotypów na własny rozwój

Warsztat był czterogodzinny i nie wyczerpał wszystkich zagadnień. Chłopcy byli bardzo zadowoleni, mimo że momentami nużyły ich przeciągające się zadania. To, na co szczególnie zwrócili uwagę w ewaluacji powarsztatowej, to że dostali możliwość porozmawiania ze swoimi kolegami rówieśnikami o tematach, o których nigdy między sobą nie rozmawiają. Dowiedzieli się, co myślą koledzy i jakie mają podejście do tematów przemocy, stereotypów, ról społecznych czy osób LGBTQ+.

Zaskakująca była ich wiedza i wrażliwość dotycząca feminizmu, zmieniającej się męskości i nienormatywności. To, co nadal sprawia im problem w kontaktach z dziewczynami, to komunikacja, która w czasach #MeToo narzuca nowe standardy myślowej i językowej wrażliwości na równość, szacunek i podmiotowość. Warsztaty komunikacyjne w mieszanej grupie młodzieży to na pewno kolejne wyzwanie jakie stoi przed gimnazjum w Milanówku.

Kocham go, chociaż bije i poniża… Jak rozpoznać syndrom sztokholmski i przerwać toksyczną relację?

Syndrom sztokholmski pojawia się nie tylko u osób porwanych – jego ofiarami padają często osoby będące w niezdrowym związku lub pozostające pod wpływem mobbingującego szefa.

Sympatia, uczucie, a wręcz miłość do osoby, która bije, dręczy i poniża, wydają się być nielogiczne, jednak to właśnie takie uczucia pojawiają się u wielu ofiar porwań, kazirodztwa, mobbingu czy przemocy (także domowej). Co sprawia, że zastraszony człowiek, zamiast nienawidzić, zaczyna solidaryzować się ze swoim oprawcą?

Syndrom sztokholmski – co to jest?

Chociaż termin ten kojarzymy zwykle z przywiązaniem osoby porwanej i więzionej do sprawcy, tak naprawdę odnosi się też do wielu innych sytuacji. Syndrom sztokholmski może rozwinąć się w każdej innejrelacji pomiędzy ofiarą a jej katem, na przykład w toksycznych związkach. Zawsze jednak oznacza to samo: osoba pokrzywdzona usprawiedliwia, a często wręcz broni postępowania swojego dręczyciela.

 

Czym więc jest syndrom sztokholmski? Można powiedzieć, że to psychologiczny mechanizm przetrwania, który uaktywnia się w kryzysowych sytuacjach. Polega na solidaryzowaniu się z oprawcą i sympatyzowaniu z nim – nierzadko do tego stopnia, że ofiara zaczyna współpracować z katem i pomaga mu uniknąć kary (np. więzienia).

Czytaj całość na https://polki.pl

Stowarzyszenia Lambda Warszawa i Miłość Nie Wyklucza z kampanią społeczną „Po prostu reaguj”

Pod hasłem „Po prostu reaguj” ruszyła kampania edukacyjna na temat tego, jak odpowiadać na przemoc wobec osób LGBT. Przygotowały ją stowarzyszenia Lambda Warszawa oraz Miłość Nie Wyklucza.

Akcję zainicjowano 13 maja na spotkaniu w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Tytuł kampanii „Po prostu reaguj” wziął się z obserwacji, że świadkowie przemocy kalkulują, wahają się, co zrobić, zamiast zareagować. Dzieje się tak dlatego, że brakuje im odpowiednich narzędzi do podjęcia działania – powiedziała Karolina Więckiewicz, koordynatorka kampanii.

Jak pokazują badania Kantar Polska, 70 proc. osób mieszkających w Polsce uważa, że osoby LGBT powinny żyć tak jak chcą. Jednak 2/3 badanych uznało, że pary osób tej samej płci unikają trzymania się za rękę w miejscu publicznym z obawy przed napaścią. W tym samym badaniu 45 proc. ankietowanych deklaruje, że czułoby pełną empatię dla pary gejów zaatakowanej na ulicy. Tylko co czwarta osoba zdecydowanie zareagowałoby w takiej sytuacji.

– Przemoc ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową to problem, który dotyczy nie tylko pokrzywdzonych i sprawców, ale całego społeczeństwa – skomentował dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich.

Czytaj całość na https://www.wirtualnemedia.pl

„Feminist Fight Club” o książce Jessici Bennett pisze Łukasz Wójcicki

Książka Jessici Bennett „Feminist Fight Club. Jak przetrwać w seksistowskim miejscu pracy” może nie jest pozycją przełomową ani rewolucyjną, ale na pewno obowiązkową. Dla kogo? Dla dziewczyn i kobiet, które doświadczają seksizmu w miejscu pracy (czyli dla większości?), jak i dla tych wszystkich osób, które mogą pomóc przetrwać to doświadczenie i wesprzeć zmagania z seksizmem.

Mimo że książka zanurzona jest w realiach północno-amerykańskich (USA) to opisywane kejsy są ponadnarodowe, tak, jak ponadnarodowy jest seksizm. Znajdziecie w niej całą masę przykładów, jak radzić sobie w seksistowskich sytuacjach i z seksistowskimi komentarzami. Najczęściej opisywane środowisko pracy w książce Bennett to korporacja, ale traficie tam również przypadki dziennikarek, artystek, pisarek i innych free lancerek, które również muszą stawiać czoła seksizmowi w redakcjach, wydawnictwach, agencjach czy w instytucjach kultury. To jest opowieść o seksizmie ponad podziałami. „Pokaż na co cię stać”, „Po prostu powiedz NIE”, „Zamknij mu usta” czy „Uwierz we własne pochwały” to tylko kilka „metod walki”, jakie serwuje ci „Feminist Fight Club”. Do tego „bomby pułapki” w stylu „Wspieraj babski gang z sąsiedztwa” lub „Werbalne karate” czy sekcja „poznaj siebie” z takimi smaczkami jak „”Znajdź obstawę”, „Masa clitoryczna” czy wreszcie „Nie umniejszaj swoich zasług”. A wszystko na ponad 300 stronach!

Całość podana niezwykle przystępnie, na luzie i z dystansem, ale z odpowiednią powagą. Bo i temat seksizmu w miejscu pracy jest śmiertelnie poważny. Wszystko okraszone zabawnymi ilustracjami Saski Wariner i Hilary Fitzgerald Campbell. Znajdziecie tam wykresy, komiksy, ankiety, notatki, mapy myśli i tabliczki informacyjne, które nadają książce lekkości, ale i nie pozwalają zapomnieć z jak ważnym tematem się mierzymy. W raporcie GUS z 2018 roku „Kobiety i mężczyźni na rynku pracy”, czytamy, że w grupie zawodowej „Przedstawiciele władz publicznych, wyżsi urzędnicy i kierownicy”, różnica wynagrodzenia między kobietami a mężczyznami wynosi rekordowo 26 procent! Przy czym „wyższe wykształcenie ma blisko 45 procent pracujących kobiet”, podczas gdy „największa grupa pracujących mężczyzn ma wykształcenie zasadnicze” – czytamy w raporcie.

„Feminist Fight Club” Jessici Bennett to cholernie poważna i zabawna książka, z mnóstwem rad i wskazówek, jak skutecznie walczyć z seksizmem oraz jak wspierać inne kobiety i dziewczyny w tej walce. I aby to nie była już dłużej walka z wiatrakami potrzebnych jest coraz więcej kobiet i przede wszystkim mężczyzn, którzy zrozumieją, że ich seksizm uderza również w nich bo kładzie się cieniem na życia osób, z którymi pracują. Dlatego, dziewczyny, miejcie zawsze „Feminist Fight Club” przy sobie, żeby wygrywać bitwy z seksizmem, a chłopaki, żeby skutecznie wspierać dziewczyny w tych bojach i zmieniać innych mężczyzn pokazując im jasną stronę życia bez seksizmu.