Grzegorz Stompor: Przemoc seksualna nie zna granic

Zewsząd słychać głosy: a nie mówiliśmy? Imigranci i uchodźcy będą molestować i gwałcić nasze (NASZE! Należące do polskich mężczyzn!) kobiety!

Aha. Ale mam w związku z tym jedno pytanie: czym różni się imigrant z Afryki Północnej lub Azji, który dokonuje napaści na tle seksualnym pod kolońskim lub hamburskim dworcem od Polaka, który dokonuje napaści na tle seksualnym w Wielkiej Brytanii lub gdzie indziej? Niemca, który dokonuje napaści na tle seksualnym w Hiszpanii? Hiszpana, który… itd. Otóż, panowie i panie, nie różni się niczym. W każdym przypadku odpowiedź będzie taka sama: mężczyzna dokonujący napaści na tle seksualnym jest mężczyzną, któremu zawczasu nie wpojono, że ciało kobiety jest własnością kobiety, że nie należy do niego; jest mężczyzną, który pragnie nie tyle zaspokojenia seksualnego, a zaspokojenia potrzeby dominacji, narzucenia swojej woli siłą, spowodowania uległości drugiej osoby po to, aby poczuć się kimś ważniejszym; jest mężczyzną, który stosuje przemoc, gdyż być może ktoś stosował przemoc wobec niego; mężczyzną, który nie potrafi sobie wyobrazić partnerskich relacji z drugą płcią; jest mężczyzną skażonym patriarchalnym myśleniem, typu „należy mi się”.

Powiecie: „to niższa klasa społeczna, to najniższe warstwy”. Z jednej strony patriarchat owszem trzyma się mocno wśród tych grup, na wsi oraz tam gdzie bieda i brak perspektyw. Tam niby codziennymi stosunkami pomiędzy płciami rządzą stereotypy, ale czy pamiętacie wyniki badań, jakie kilka lat temu przeprowadzono we Francji?

Wynikało z nich, że średnio co 2,5 dnia kobieta traci życie z ręki partnera, a jeden z najwyższych odsetków mężczyzn stosujących przemoc stwierdzono w grupie panów z wyższym wykształceniem. Widać więc, że przemoc wobec kobiet nie zna granic klasowych.

A czy zna granice etniczne? Przyjrzyjmy się po raz kolejny sytuacji w naszym białym, katolickim (k)raju. Gdy zagłębimy się w treści publikacji Stowarzyszenia Kongres Kobiet i Fundacji Feminoteka pt. Białe plamy na mapie równości płci, dowiemy się, że w 2010 r. 79.204 mężczyzn dopuściło się aktu przemocy domowej (i 3.981 kobiet), w 2003 r. za gwałt prawomocnie skazano 979 mężczyzn (i 7 kobiet), zaś w 2009 r. odnotowano 1816 gwałtów, przy czym należy pamiętać, że „na podstawie badań wiktymizacyjnych przyjmuje się, że w Polsce dochodzi do ujawnienia jedynie około 8% popełnionych przestępstw seksualnych”. Daleko nam więc do raju bez przemocy i daleko do stwierdzenia, że czynów zakazanych dopuszczają się czarni, brązowi i wszyscy poza białymi.

Szczekaczom, którzy w przypływie (słusznego) oburzenia chcieliby (niesłusznie) deportować imigrantów, uchodźców i wszystkich obcych, chciałbym więc dobitnie przekazać, że z całą bezwzględnością piętnuję gwałcicieli obcego pochodzenia, ale z równą bezwzględnością piętnuję polskich kiboli, narodowców, robotników, pracowników umysłowych, hipsterów, normalsów, prawicowców, lewicowców, wierzących, niewierzących, profesorów, doktorów i docentów z małego i dużego miasta, świeckich i księży oraz wszystkich innych, którzy dopuścili się gwałtu.

Przemoc seksualna (niestety) nie zna żadnych granic, dlatego dzielenie na „lepszych” gwałcicieli i „gorszych” gwałcicieli należy traktować jako kolejny ponury przejaw niewydolności umysłowej polskich i europejskich nacjonalistów. Bez rozwiązań systemowych, bez ostatecznego obalenia patriarchalnego modelu rodziny i bez równościowej edukacji od najwcześniejszych etapów formowania się ludzkiej świadomości co rusz będziemy niestety zmuszeni stykać się z tak haniebnymi czynami, jak te, które wydarzyły się w niespokojną sylwestrową noc w niemieckich miastach.

Dodaj komentarz