Kocham go, chociaż bije i poniża… Jak rozpoznać syndrom sztokholmski i przerwać toksyczną relację?

Syndrom sztokholmski pojawia się nie tylko u osób porwanych – jego ofiarami padają często osoby będące w niezdrowym związku lub pozostające pod wpływem mobbingującego szefa.

Sympatia, uczucie, a wręcz miłość do osoby, która bije, dręczy i poniża, wydają się być nielogiczne, jednak to właśnie takie uczucia pojawiają się u wielu ofiar porwań, kazirodztwa, mobbingu czy przemocy (także domowej). Co sprawia, że zastraszony człowiek, zamiast nienawidzić, zaczyna solidaryzować się ze swoim oprawcą?

Syndrom sztokholmski – co to jest?

Chociaż termin ten kojarzymy zwykle z przywiązaniem osoby porwanej i więzionej do sprawcy, tak naprawdę odnosi się też do wielu innych sytuacji. Syndrom sztokholmski może rozwinąć się w każdej innejrelacji pomiędzy ofiarą a jej katem, na przykład w toksycznych związkach. Zawsze jednak oznacza to samo: osoba pokrzywdzona usprawiedliwia, a często wręcz broni postępowania swojego dręczyciela.

 

Czym więc jest syndrom sztokholmski? Można powiedzieć, że to psychologiczny mechanizm przetrwania, który uaktywnia się w kryzysowych sytuacjach. Polega na solidaryzowaniu się z oprawcą i sympatyzowaniu z nim – nierzadko do tego stopnia, że ofiara zaczyna współpracować z katem i pomaga mu uniknąć kary (np. więzienia).

Czytaj całość na https://polki.pl

Stowarzyszenia Lambda Warszawa i Miłość Nie Wyklucza z kampanią społeczną „Po prostu reaguj”

Pod hasłem „Po prostu reaguj” ruszyła kampania edukacyjna na temat tego, jak odpowiadać na przemoc wobec osób LGBT. Przygotowały ją stowarzyszenia Lambda Warszawa oraz Miłość Nie Wyklucza.

Akcję zainicjowano 13 maja na spotkaniu w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

– Tytuł kampanii „Po prostu reaguj” wziął się z obserwacji, że świadkowie przemocy kalkulują, wahają się, co zrobić, zamiast zareagować. Dzieje się tak dlatego, że brakuje im odpowiednich narzędzi do podjęcia działania – powiedziała Karolina Więckiewicz, koordynatorka kampanii.

Jak pokazują badania Kantar Polska, 70 proc. osób mieszkających w Polsce uważa, że osoby LGBT powinny żyć tak jak chcą. Jednak 2/3 badanych uznało, że pary osób tej samej płci unikają trzymania się za rękę w miejscu publicznym z obawy przed napaścią. W tym samym badaniu 45 proc. ankietowanych deklaruje, że czułoby pełną empatię dla pary gejów zaatakowanej na ulicy. Tylko co czwarta osoba zdecydowanie zareagowałoby w takiej sytuacji.

– Przemoc ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową to problem, który dotyczy nie tylko pokrzywdzonych i sprawców, ale całego społeczeństwa – skomentował dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich.

Czytaj całość na https://www.wirtualnemedia.pl

Warsztat antyprzemocowy dla mężczyzn w Toruniu

W poniedziałek 8 kwietnia w Toruniu, z inicjatywy Antyfaszystowskiego Torunia, odbył się warsztat antyprzemocowy dla mężczyzn, w którym wzięło udział 17 panów! Warsztat prowadził nasz edukator Łukasz Wójcicki.

Wrażliwość genderowa jest kluczem do pełnego zrozumienia równości i do akceptacji różnorodności w domu, na podwórku, w miejscu pracy, na placu zabaw czy w klubie sportowym.

Lata socjalizacji do ról społecznych uwewnętrzniły nam stereotypy i uprzedzenia dotyczące płci biologicznej oraz społeczno-kulturowej, które stały się dla nas niewidzialne, bo „normalne”. Efektem takiego wychowania jest przemoc, mniej lub bardziej uświadomiona. Zachowania, które nie biorą pod uwagę woli i samostanowienia innych osób. Działania, które wydają nam się zwyczajne, codzienne, których nie rozpoznajemy jako (mikro)przemocy. Uświadomienie sobie tego i chęć pracy nad zmianą to duży krok w stronę przemeblowania tej normy, krzywdzącej nas samych i ludzi wokół.

Podczas poniedziałkowego warsztatu szukaliśmy tych ukrytych w nas stereotypów dotyczących gender i nieświadomych „miękkich” form dyskryminacji dotyczących płci i tożsamości psycho-seksualnych.

Warsztat antyprzemocowy dla mężczyzn

[info z wydarzenia] Manifa to nie tylko demonstracja; rozpoczynamy cały miesiąc wydarzeń o tematyce okołofeministycznej!

Na 3-godzinnym warsztacie zajmiemy się przemocą mężczyzn (osób socjalizowanych do roli mężczyzny), jej zjawiskiem, emanacją i sposobami na radzenie sobie z nią indywidualnie oraz systemowo. Rozprawimy się z kulturowym konstruktem męskości, jego wpływem na przemoc, emocje i rozumienie świata. Rozbroimy relacje męskości z przywilejem i władzą.

Warsztat poprowadzą:
Łukasz Wójcicki — edukator antyprzemocowy, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, autor tekstów nt. dekonstrukcji męskości, męskiego feminizmu i męskiej przemocy. Współautor poradnika „Jak pracować z chłopcami i młodymi mężczyznami” (Feminoteka, 2016). Trener sportów walki, aktywista, weganin.

Alek Lewandowski — trener antydyskryminacyjny z małym doświadczeniem i dużym zapałem. Aktywista feministyczny zaangażowany w przeciwdziałanie przemocy i obronę praw reprodukcyjnych.

Zgłoszenia (do 14 marca):
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScBNIl_tGdqbRAQj5ICK0GH_CdGQYqKY5Av6Pshjmtlth99jQ/viewform?usp=sf_link

15 marca / godz. 16:30 / Kołorking Muzyczny

Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/740113283056128/

Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO

[Informacja ze strony RPO] Publikację Rzecznika Praw Obywatelskich prezentujemy w Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce. RPO wyraża nadzieję, że wyniki badania i sformułowane na tej podstawie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

– Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji, prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi – przypomina Adam Bodnar we wstępie do publikacji przygotowanej przez Zespół Równego Traktowania BRPO. Jest ona efektem badań antydyskryminacyjnych, których tematy wyłaniane są w drodze otwartych konsultacji[1].

Działania takie są zakazane na gruncie Konstytucji RP. Zgodnie z jej art. 32 wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Warto odnotować także szczegółową normę z art. 33 Konstytucji, zgodnie z którą kobieta i mężczyzna mają równe prawa, w tym równe prawo do kształcenia i zatrudnienia.

Na gruncie art. 70 Konstytucji władze publiczne mają z kolei obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Jeżeli zatem prawo do nauki jest gwarantowane każdemu, to brak adekwatnej reakcji na nierówne traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki tych studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy. Konieczne jest zatem podjęcie przez organy zobowiązane odpowiednich działań zapewniających realizację standardu konstytucyjnego.

Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Warto dodać, że to kobiety i dziewczęta są także częściej narażone na drastyczne formy przemocy, w tym przemocy seksualnej, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn. Tymczasem równość ta jest jedną z podstawowych zasad Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania.

Całość czytaj tu: https://www.rpo.gov.pl

Głosy Przeciw przemocy w chilli zet

Przemoc zaczyna się w komunikacji. O zjawisku przemocy domowej w Polsce, skali problemu i możliwych rozwiązaniach rozmawiają zaproszone ekspertki i ekspert: Sylwia SpurekMagdalena Rigamonti i Łukasz Wójcickiod nas ze stowarzyszenia.

Ze strony Sukces Pisany Szminką:

Według statystyk każdego roku kilkadziesiąt tysięcy kobiet w Polsce pada ofiarą przemocy domowej. Nieoficjalnie mówi się, że liczba osób doświadczających przemocy może sięgać nawet 800 tysięcy. To zatrważające dane. Jak wygląda ochrona ofiar? Czy jest skuteczna?

O podstawowych prawach człowieka, potrzebie bezpieczeństwa i poszanowania godności oraz anty-przemocowej edukacji młodzieży Olga Kozierowska rozmawia ze swoimi gośćmi: dr Sylwią Spurek, dziennikarką Magdaleną Rigamonti i Łukaszem Wójcickim ze Stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy.

Zapraszamy do wysłuchania ciekawej dyskusji w Chillizet

Łukasz Wójcicki: #Metoo rok później i dalej

W grudniu miałem przyjemność i zaszczyt uczestniczyć w dwóch panelach dyskusyjnych komentujących owoce lub pokłosie (zależy, z której strony spojrzeć) akcji #MeToo, która odegrała ogromną rolę w przemianach społecznych niestety nie całego świata, o czym za chwilę, ale na pewno części krajów rozwiniętych.

Akcją #MeToo, dziewczyny i kobiety oraz osoby z doświadczeniem bycia kobietą odzyskały głos i sprawiły, że został usłyszany w miejscach, w których dotąd był uciszany, niezauważany, zbywany. Nagle okazało się, że już dłużej nie można go lekceważyć, że trzeba się jakoś odnieść do całej sprawy, jakoś ją skomentować i zająć stanowisko. To, co szczególnie ważne, głos ten dotarł do instytucji państwowych, placówek edukacyjnych, klubów sportowych, organizacji pozarządowych, do zarządów korporacji, sieci biznesowych, struktur politycznych i kręgów celebryckich. Nie dało się już dłużej udawać, że to margines i przyjmować pasywną postawę wbrew aktywnej sile kobiet. I mimo że wielu próbowało zbyć akcję sprowadzając ją do kolejnego wybryku wiecznie niezadowolonych feministek, to jednak jej rezonans na trwałe wpisał się w proces przemian świadomości społecznej dotyczącej dekonstrukcji ról płciowych i tradycyjnego wizerunku mężczyzny, pokazując siłę kobiet i przemoc seksistowskiej męskości.

O samej akcji i jej skutkach zostało już wiele napisane i powiedziane przez dziewczyny i kobiety zaangażowane w organizacje i grupy kobiece na całym świcie czy szerzej w globalny ruch feministyczny. Ja mogę dorzucić grosik z bardziej męskiej perspektywy pisząc, że akcja #MeToo jest cholernie ważna również dla facetów. I nie w sposób zawłaszczający czy nieporadnie próbujący w nikomu nie potrzebny sposób legitymizować doświadczenia kobiet kontr-akcją #ItWasMe, tylko w sposób, który słucha kobiet, nie podważa ich świadectw i daje wsparcie zamiast doszukiwać się zemsty na rodzaju męskim. Ogromnym wyzwaniem #MeToo zdaje się być trafienie z przesłaniem akcji do chłopaków i mężczyzn, którzy nie tylko kwestionują doświadczenie molestowania seksualnego kobiet, ale którzy nic a nic nie słyszeli o całej akcji. Bo że #MeToo zatacza coraz szersze kręgi docierając do kolejnych dziewczyn i kobiet dzięki innym dziewczynom i kobietom, zaglądając pod strzechy coraz mniejszych miejscowości to fakt, to się dzieje. Ale mało kto rozmawia o tym z facetami. Ale może to wcale nie jest zadaniem akcji zajmować się panami i ich samopoczuciem. Oto wreszcie, wysiłkiem wielu kobiet na całym świecie, uwaga publiczna została skierowana w ich stronę, na ich doświadczenie i ich emocje. Jest to dziejowy moment, w którym to nie mężczyźni są w centrum uwagi, tylko kobiety. Niech panowie radzą sobie sami. Dotąd z każdej sytuacji potrafili wyjść obronną ręką, wyjechać na tarczy i odtrąbić zwycięstwo. I tym razem sobie poradzą. Nie dziś, to jutro. #MeToo nie jest dla nich.

Ja jednak przyjąłem pozycję ofensywną z założeniem, że jeśli tylko mogę to uświadamiam chłopaków i mężczyzn o istnieniu akcji, jej założeniach i epokowym znaczeniu. Nie chodzę i nie głoszę dobrej nowiny w męskich szatniach, toaletach i na wieczorach kawalerskich, ale jeśli nadarza się okazja pogadać o akcji to nie omieszkam. I myślę sobie, że takie małe kroki w dalszej perspektywie mają duży sens, ale w sumie to nie wiem, tylko przeczuwam, bo nie mam zbyt wielu okazji tego zweryfikować. Jednak dyskusja o #MeToo jest ważna bo pozwala pchać rzeczy do przodu i oczywiście, że przede wszystkim odbywa się ona w środowisku kobiecym, ale faceci też w tym tkwią po uszy i nie da się ich wymazać magiczną gumką ze społeczeństwa. Ważne, żeby w pierwszej kolejności słuchali, co mają kobiety do powiedzenia a potem zgłaszali swoje propozycje bo przecież nie wszystkie są z założenia złe. Wycinanie z debaty o #MeToo mężczyzn i okrawanie jej do wąskiego grona osób decyzyjnych niesie ryzyko, że przesłanie akcji, zamiast zataczać jeszcze szersze kręgi zacznie kręcić się w kółko. A jeszcze dużo roboty do zrobienia w tym temacie nie tylko w miastach, ale i daleko poza nimi. To się wydaje potężnym wyzwaniem dla osób zaangażowanych w propagowanie akcji.

#MeToo na szczęście nie jest świętą krową, podobnie jak nią nie jest aborcja czy związki jednopłciowe, można i należy dyskutować na temat akcji nie tylko w tonie poklepywania się po plecach, ale również krytycznego głosu oraz konstruktywnej dyskusji. Cały czas jest masa osób, kobiet i mężczyzn, które albo w ogóle nie słyszały o akcji, albo coś tam słyszały, ale nie bardzo się interesują, albo wreszcie słyszały sporo, ale nie do końca wiedzą co o tym wszystkim myśleć. Gdybym za każdym razem, gdy gadam z facetami, którzy mają blade pojęcie o #MeToo lub robią sobie z niego żarty, mówił im, że są tępymi osłami, przemocowcami wspierającymi kulturę gwałtu, to daleko bym na tym wózku nie zajechał. Wtedy faktycznie, lepiej żebym zamknął gębę raz na zawsze. Ludzie zwyczajnie mają wątpliwości, pytania, niepewności lub durnym śmiechem zakrywają swoje zakłopotanie tematem. Nie wszyscy cytują Judith Butler z głowy i znają na wylot dzieła bell hooks. Za to oglądają telwizję, słuchają radia, czytają gazety i śledzą portale społecznościowe i bardzo często na tej podstawie wyrabiają sobie lub nie, zdanie na różne tematy. Dlatego, gdy spotykają kogoś, kto może rzucić nowe światło, pytają i wyrażają wątpliwości chcąc zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę. Jeślibym na starcie powiedział takiej osobie, że skoro ma wątpliwości co do zasadności akcji #MeToo to najwyraźniej jest z PiS-u i niech spierdala na drzewo to wiele bym nie ugrał. Dlatego zrozumienie innych i zdrowa komunikacja przyczyniają się do budowania lepszego świata.

Jeśli nie mam siły komuś tłumaczyć po raz setny, dlaczego #MeToo jest ważne, dziękuję za rozmowę i albo odsyłam do kogoś innego (po wcześniejszym uzgodnieniu), albo odchodzę w pokoju i zajmuję się swoimi sprawami. Od kopania po głowie nikt jeszcze poglądów nie zmienił. Jeśli noszę w sobie silne przekonanie, że przemoc seksualna jest zła i potępiam ją wspierając #MeToo i opowiadając o akcji to nie wyobrażam sobie, żebym miał używać przemocy i nienawistnego języka w komentowaniu ludzkich wątpliwości i dociekliwości w jakimkolwiek temacie, z #MeToo na czele.

Po debacie „#metoo – rok później” w ramach II kongresu praw obywatelskich

Ruch #Metoo odbił się również szerokim echem wśród mężczyzn. Łukasz Wójcicki podkreślił, że #Metoo sprawiło, że mężczyźni musieli wysłuchać głosów kobiet, których wcześniej nie chcieli i nie musieli słuchać. Powiedzenie #Metoo zmieniło postawę części mężczyzn – masowe wystąpienia kobiet otworzyły im oczy, ukazując skalę przemocy wobec kobiet i zmuszając ich zmiany swojego sposobu myślenia o prawach kobiet i równości. #Metoo przyniosło także nowe wyzwania w pracy panelisty, np. gdy niektórzy mężczyźni postrzegali akcję jako narzędzie w rękach kobiet pozwalające ich zdyskredytować.

Minął już ponad rok od powstania ruchu #MeToo. Powstaje pytanie, czy w Polsce miał on takie samo znaczenie jak w innych państwach demokratycznych? Czy faktycznie problem molestowania seksualnego i nadużyć na tle seksualnym jest w Polsce przedmiotem szerokiej dyskusji? Czy akcja #MeToo dotarła na uniwersytety, do służb mundurowych, do powszechnej świadomości pracodawców? Jakie bariery kulturowe powstrzymują rozprzestrzenienie się tej akcji? Jak zachować zasady sprawiedliwości proceduralnej, a jednocześnie działać na rzecz upowszechnienia akcji #MeToo?

Na powyższe pytania odpowiedzi szukali zaproszone panelistki i paneliści – dr Elżbieta Korolczuk, badaczka Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ, dr Elżbieta Klimek-Dominiak, amerykanistka, adiunktka w Zakładzie Literatury i Kultury Amerykańskiej i kierowniczka Pracowni Badań Płci Kulturowej w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Łukasz Wójcicki, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, edukator antyprzemocowy, aktywista męskiego feminizmu. Dyskusję moderował dr Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”.

Cała relacja: https://rpo.gov.pl/pl/

Po debacie o akcji #MeToo rok później w ramach gali wręczenia Białej Wstążki

W piątek 7 grudnia odbył się panel dyskusyjny pt. „Metoo rok później” w ramach Gali Wręczenia Białej Wstążki, zorganizowanej przez Centrum Praw Kobiet i stowarzyszenie Mężczyźni Przeciw Przemocy. W panelu, obok Rafała Skręta , kuratora w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu, Głosy Przeciw Przemocy reprezentował nasz edukator Łukasz Wójcicki. Moderowała Urszula Nowakowska, prezeska CPK.

Łukasz zaczął od tego, że niezręcznie mu występować w debacie, w której panelistami są sami mężczyźni, ale bierze to w nawias ze względu na charakter wydarzenia, jakim jest wręczenie nagrody za 2018 rok dla mężczyzn działających na rzecz przeciwdziałania przemocy. Łukasz mówił o wielkiej wadze akcji #Metoo, jako rewolucyjnym wydarzeniu zainicjowanym przez kobiety dla kobiet, które w centrum debaty publicznej o osobach doświadczających przemocy seksualnej stawia kobiety i wzmacnia ich głos, i otwarcie mówi o mężczyznach jako sprawcach.

Nasz edukator mówił o tym, że wyzwaniem, jakie dzisiaj stoi przed MeToo, to dotarcie do małych miejscowości i wiosek, gdzie często nikt nie słyszał o akcji. To przekonanie nie tylko kobiet z obszarów małomiejskich do MeToo, jako narzędzia, dzięki któremu mogą odzyskać głos, ale przekonanie również mężczyzn, że ten głos jest ważny, i że warto go wspierać we wspólnym interesie. Jednocześnie, skrytykował kontr akcję mężczyzn #ItWasMe, w której przyznawali się do zachowań przemocowych, niejednokrotnie zbierając gratulacje za odwagę. Entuzjaści tej kontr akcji przeoczyli fakt, że nie dość, że po raz kolejny mężczyźni zabierają przestrzeń należącą do kobiet, to jeszcze lansują się na bohaterów wykorzystując ich krzywdę.

To, co ważne, Łukasz wyraźnie podkreślił, że w swojej pracy i aktywizmie na rzecz przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, GPP korzysta z dorobku oraz odwołuje się do doświadczeń organizacji, grup, kolektywów feministycznych, kobiecych, LGBTQ+, które od wielu lat działają na tym polu dostarczając cennych narzędzi do pracy z chłopcami i mężczyznami.

Bunt samców beta: chcą zabić kobiety, które odmawiają im seksu. Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Kobiety należy dawać mężczyznom z przydziału. Powinno się też zalegalizować gwałty, bo świat, w którym mężczyzna nie może kopulować, kiedy tylko chce, jest wbrew naturze – twierdzą Incele, czyli młodzi faceci nieuprawiający seksu i wspierający się w nienawiści do kobiet.

„Rozpoczęła się rebelia Inceli! Obalimy (panowanie – przyp. aut.) Chadów i Stacy*. Chwała najwyższemu gentelmanowi Elliotowi Rodgerowi!” – napisał 23 kwietnia tego roku na swoim koncie na Facebooku 25-letni Alek Minassian, po czym wsiadł do furgonetki i wjechał nią w tłum pieszych. Do masakry, w której zginęło 10 osób, a poważnie rannych zostało kolejnych 15, doszło na ruchliwym skrzyżowaniu w Toronto. Aż osiem z dziesięciu ofiar zamachowca stanowiły kobiety. To w nich bowiem Minassian widział główną przyczynę swoich życiowych niepowodzeń. W poście odniósł się do innego masowego mordercy Elliota Rodgera, sprawcy masakry w Isla Vista na terenie kampusu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara.

Rodger, syn brytyjskiego reżysera i chińskiej pielęgniarki, przez lata leczył się psychiatrycznie, a głównym źródłem jego problemów byli rówieśnicy. Prowadził również bloga i zamieszczał na YouTube filmy, w których uskarżał się na samotność, poczucie wyobcowania, odrzucenie, a przede wszystkim na frustrację seksualną. Był prawiczkiem i uległ przekonaniu, że nic i nigdy tego nie zmieni, a winą za ten stan rzeczy obarczył kobiety. Frustracja stawała się tym silniejsza, że mieszkał z trzema kolegami, którzy mieli łatwość nawiązywania kontaktów, a ich życie miłosno-erotyczne było udane. 23 maja 2014 roku Elliot wziął nóż i zamordował współlokatorów. Potem chciał urządzić masakrę w żeńskim akademiku, jednak – szczęśliwie – nie otworzono mu drzwi. Pałający żądzą zemsty zaczął strzelać do przechodniów. Uśmiercił dwie studentki. Wsiadł do samochodu i jadąc, taranował ludzi oraz strzelał do nich z dwóch pistoletów. Zanim został postrzelony przez miejscowego szeryfa, zdołał zabić sześć osób i ranić kolejnych 14. Gdy już wiedział, że zostanie schwytany, strzelił sobie w głowę.

Czytaj całość na: http://weekend.gazeta.pl/

1 2 3