Warsztat antyprzemocowy dla mężczyzn

[info z wydarzenia] Manifa to nie tylko demonstracja; rozpoczynamy cały miesiąc wydarzeń o tematyce okołofeministycznej!

Na 3-godzinnym warsztacie zajmiemy się przemocą mężczyzn (osób socjalizowanych do roli mężczyzny), jej zjawiskiem, emanacją i sposobami na radzenie sobie z nią indywidualnie oraz systemowo. Rozprawimy się z kulturowym konstruktem męskości, jego wpływem na przemoc, emocje i rozumienie świata. Rozbroimy relacje męskości z przywilejem i władzą.

Warsztat poprowadzą:
Łukasz Wójcicki — edukator antyprzemocowy, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, autor tekstów nt. dekonstrukcji męskości, męskiego feminizmu i męskiej przemocy. Współautor poradnika „Jak pracować z chłopcami i młodymi mężczyznami” (Feminoteka, 2016). Trener sportów walki, aktywista, weganin.

Alek Lewandowski — trener antydyskryminacyjny z małym doświadczeniem i dużym zapałem. Aktywista feministyczny zaangażowany w przeciwdziałanie przemocy i obronę praw reprodukcyjnych.

Zgłoszenia (do 14 marca):
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScBNIl_tGdqbRAQj5ICK0GH_CdGQYqKY5Av6Pshjmtlth99jQ/viewform?usp=sf_link

15 marca / godz. 16:30 / Kołorking Muzyczny

Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/740113283056128/

Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO

[Informacja ze strony RPO] Publikację Rzecznika Praw Obywatelskich prezentujemy w Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce. RPO wyraża nadzieję, że wyniki badania i sformułowane na tej podstawie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

– Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji, prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi – przypomina Adam Bodnar we wstępie do publikacji przygotowanej przez Zespół Równego Traktowania BRPO. Jest ona efektem badań antydyskryminacyjnych, których tematy wyłaniane są w drodze otwartych konsultacji[1].

Działania takie są zakazane na gruncie Konstytucji RP. Zgodnie z jej art. 32 wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Warto odnotować także szczegółową normę z art. 33 Konstytucji, zgodnie z którą kobieta i mężczyzna mają równe prawa, w tym równe prawo do kształcenia i zatrudnienia.

Na gruncie art. 70 Konstytucji władze publiczne mają z kolei obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Jeżeli zatem prawo do nauki jest gwarantowane każdemu, to brak adekwatnej reakcji na nierówne traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki tych studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy. Konieczne jest zatem podjęcie przez organy zobowiązane odpowiednich działań zapewniających realizację standardu konstytucyjnego.

Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Warto dodać, że to kobiety i dziewczęta są także częściej narażone na drastyczne formy przemocy, w tym przemocy seksualnej, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn. Tymczasem równość ta jest jedną z podstawowych zasad Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania.

Całość czytaj tu: https://www.rpo.gov.pl

Głosy Przeciw przemocy w chilli zet

Przemoc zaczyna się w komunikacji. O zjawisku przemocy domowej w Polsce, skali problemu i możliwych rozwiązaniach rozmawiają zaproszone ekspertki i ekspert: Sylwia SpurekMagdalena Rigamonti i Łukasz Wójcickiod nas ze stowarzyszenia.

Ze strony Sukces Pisany Szminką:

Według statystyk każdego roku kilkadziesiąt tysięcy kobiet w Polsce pada ofiarą przemocy domowej. Nieoficjalnie mówi się, że liczba osób doświadczających przemocy może sięgać nawet 800 tysięcy. To zatrważające dane. Jak wygląda ochrona ofiar? Czy jest skuteczna?

O podstawowych prawach człowieka, potrzebie bezpieczeństwa i poszanowania godności oraz anty-przemocowej edukacji młodzieży Olga Kozierowska rozmawia ze swoimi gośćmi: dr Sylwią Spurek, dziennikarką Magdaleną Rigamonti i Łukaszem Wójcickim ze Stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy.

Zapraszamy do wysłuchania ciekawej dyskusji w Chillizet

Łukasz Wójcicki: #Metoo rok później i dalej

W grudniu miałem przyjemność i zaszczyt uczestniczyć w dwóch panelach dyskusyjnych komentujących owoce lub pokłosie (zależy, z której strony spojrzeć) akcji #MeToo, która odegrała ogromną rolę w przemianach społecznych niestety nie całego świata, o czym za chwilę, ale na pewno części krajów rozwiniętych.

Akcją #MeToo, dziewczyny i kobiety oraz osoby z doświadczeniem bycia kobietą odzyskały głos i sprawiły, że został usłyszany w miejscach, w których dotąd był uciszany, niezauważany, zbywany. Nagle okazało się, że już dłużej nie można go lekceważyć, że trzeba się jakoś odnieść do całej sprawy, jakoś ją skomentować i zająć stanowisko. To, co szczególnie ważne, głos ten dotarł do instytucji państwowych, placówek edukacyjnych, klubów sportowych, organizacji pozarządowych, do zarządów korporacji, sieci biznesowych, struktur politycznych i kręgów celebryckich. Nie dało się już dłużej udawać, że to margines i przyjmować pasywną postawę wbrew aktywnej sile kobiet. I mimo że wielu próbowało zbyć akcję sprowadzając ją do kolejnego wybryku wiecznie niezadowolonych feministek, to jednak jej rezonans na trwałe wpisał się w proces przemian świadomości społecznej dotyczącej dekonstrukcji ról płciowych i tradycyjnego wizerunku mężczyzny, pokazując siłę kobiet i przemoc seksistowskiej męskości.

O samej akcji i jej skutkach zostało już wiele napisane i powiedziane przez dziewczyny i kobiety zaangażowane w organizacje i grupy kobiece na całym świcie czy szerzej w globalny ruch feministyczny. Ja mogę dorzucić grosik z bardziej męskiej perspektywy pisząc, że akcja #MeToo jest cholernie ważna również dla facetów. I nie w sposób zawłaszczający czy nieporadnie próbujący w nikomu nie potrzebny sposób legitymizować doświadczenia kobiet kontr-akcją #ItWasMe, tylko w sposób, który słucha kobiet, nie podważa ich świadectw i daje wsparcie zamiast doszukiwać się zemsty na rodzaju męskim. Ogromnym wyzwaniem #MeToo zdaje się być trafienie z przesłaniem akcji do chłopaków i mężczyzn, którzy nie tylko kwestionują doświadczenie molestowania seksualnego kobiet, ale którzy nic a nic nie słyszeli o całej akcji. Bo że #MeToo zatacza coraz szersze kręgi docierając do kolejnych dziewczyn i kobiet dzięki innym dziewczynom i kobietom, zaglądając pod strzechy coraz mniejszych miejscowości to fakt, to się dzieje. Ale mało kto rozmawia o tym z facetami. Ale może to wcale nie jest zadaniem akcji zajmować się panami i ich samopoczuciem. Oto wreszcie, wysiłkiem wielu kobiet na całym świecie, uwaga publiczna została skierowana w ich stronę, na ich doświadczenie i ich emocje. Jest to dziejowy moment, w którym to nie mężczyźni są w centrum uwagi, tylko kobiety. Niech panowie radzą sobie sami. Dotąd z każdej sytuacji potrafili wyjść obronną ręką, wyjechać na tarczy i odtrąbić zwycięstwo. I tym razem sobie poradzą. Nie dziś, to jutro. #MeToo nie jest dla nich.

Ja jednak przyjąłem pozycję ofensywną z założeniem, że jeśli tylko mogę to uświadamiam chłopaków i mężczyzn o istnieniu akcji, jej założeniach i epokowym znaczeniu. Nie chodzę i nie głoszę dobrej nowiny w męskich szatniach, toaletach i na wieczorach kawalerskich, ale jeśli nadarza się okazja pogadać o akcji to nie omieszkam. I myślę sobie, że takie małe kroki w dalszej perspektywie mają duży sens, ale w sumie to nie wiem, tylko przeczuwam, bo nie mam zbyt wielu okazji tego zweryfikować. Jednak dyskusja o #MeToo jest ważna bo pozwala pchać rzeczy do przodu i oczywiście, że przede wszystkim odbywa się ona w środowisku kobiecym, ale faceci też w tym tkwią po uszy i nie da się ich wymazać magiczną gumką ze społeczeństwa. Ważne, żeby w pierwszej kolejności słuchali, co mają kobiety do powiedzenia a potem zgłaszali swoje propozycje bo przecież nie wszystkie są z założenia złe. Wycinanie z debaty o #MeToo mężczyzn i okrawanie jej do wąskiego grona osób decyzyjnych niesie ryzyko, że przesłanie akcji, zamiast zataczać jeszcze szersze kręgi zacznie kręcić się w kółko. A jeszcze dużo roboty do zrobienia w tym temacie nie tylko w miastach, ale i daleko poza nimi. To się wydaje potężnym wyzwaniem dla osób zaangażowanych w propagowanie akcji.

#MeToo na szczęście nie jest świętą krową, podobnie jak nią nie jest aborcja czy związki jednopłciowe, można i należy dyskutować na temat akcji nie tylko w tonie poklepywania się po plecach, ale również krytycznego głosu oraz konstruktywnej dyskusji. Cały czas jest masa osób, kobiet i mężczyzn, które albo w ogóle nie słyszały o akcji, albo coś tam słyszały, ale nie bardzo się interesują, albo wreszcie słyszały sporo, ale nie do końca wiedzą co o tym wszystkim myśleć. Gdybym za każdym razem, gdy gadam z facetami, którzy mają blade pojęcie o #MeToo lub robią sobie z niego żarty, mówił im, że są tępymi osłami, przemocowcami wspierającymi kulturę gwałtu, to daleko bym na tym wózku nie zajechał. Wtedy faktycznie, lepiej żebym zamknął gębę raz na zawsze. Ludzie zwyczajnie mają wątpliwości, pytania, niepewności lub durnym śmiechem zakrywają swoje zakłopotanie tematem. Nie wszyscy cytują Judith Butler z głowy i znają na wylot dzieła bell hooks. Za to oglądają telwizję, słuchają radia, czytają gazety i śledzą portale społecznościowe i bardzo często na tej podstawie wyrabiają sobie lub nie, zdanie na różne tematy. Dlatego, gdy spotykają kogoś, kto może rzucić nowe światło, pytają i wyrażają wątpliwości chcąc zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę. Jeślibym na starcie powiedział takiej osobie, że skoro ma wątpliwości co do zasadności akcji #MeToo to najwyraźniej jest z PiS-u i niech spierdala na drzewo to wiele bym nie ugrał. Dlatego zrozumienie innych i zdrowa komunikacja przyczyniają się do budowania lepszego świata.

Jeśli nie mam siły komuś tłumaczyć po raz setny, dlaczego #MeToo jest ważne, dziękuję za rozmowę i albo odsyłam do kogoś innego (po wcześniejszym uzgodnieniu), albo odchodzę w pokoju i zajmuję się swoimi sprawami. Od kopania po głowie nikt jeszcze poglądów nie zmienił. Jeśli noszę w sobie silne przekonanie, że przemoc seksualna jest zła i potępiam ją wspierając #MeToo i opowiadając o akcji to nie wyobrażam sobie, żebym miał używać przemocy i nienawistnego języka w komentowaniu ludzkich wątpliwości i dociekliwości w jakimkolwiek temacie, z #MeToo na czele.

Po debacie „#metoo – rok później” w ramach II kongresu praw obywatelskich

Ruch #Metoo odbił się również szerokim echem wśród mężczyzn. Łukasz Wójcicki podkreślił, że #Metoo sprawiło, że mężczyźni musieli wysłuchać głosów kobiet, których wcześniej nie chcieli i nie musieli słuchać. Powiedzenie #Metoo zmieniło postawę części mężczyzn – masowe wystąpienia kobiet otworzyły im oczy, ukazując skalę przemocy wobec kobiet i zmuszając ich zmiany swojego sposobu myślenia o prawach kobiet i równości. #Metoo przyniosło także nowe wyzwania w pracy panelisty, np. gdy niektórzy mężczyźni postrzegali akcję jako narzędzie w rękach kobiet pozwalające ich zdyskredytować.

Minął już ponad rok od powstania ruchu #MeToo. Powstaje pytanie, czy w Polsce miał on takie samo znaczenie jak w innych państwach demokratycznych? Czy faktycznie problem molestowania seksualnego i nadużyć na tle seksualnym jest w Polsce przedmiotem szerokiej dyskusji? Czy akcja #MeToo dotarła na uniwersytety, do służb mundurowych, do powszechnej świadomości pracodawców? Jakie bariery kulturowe powstrzymują rozprzestrzenienie się tej akcji? Jak zachować zasady sprawiedliwości proceduralnej, a jednocześnie działać na rzecz upowszechnienia akcji #MeToo?

Na powyższe pytania odpowiedzi szukali zaproszone panelistki i paneliści – dr Elżbieta Korolczuk, badaczka Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ, dr Elżbieta Klimek-Dominiak, amerykanistka, adiunktka w Zakładzie Literatury i Kultury Amerykańskiej i kierowniczka Pracowni Badań Płci Kulturowej w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Łukasz Wójcicki, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, edukator antyprzemocowy, aktywista męskiego feminizmu. Dyskusję moderował dr Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”.

Cała relacja: https://rpo.gov.pl/pl/

Po debacie o akcji #MeToo rok później w ramach gali wręczenia Białej Wstążki

W piątek 7 grudnia odbył się panel dyskusyjny pt. „Metoo rok później” w ramach Gali Wręczenia Białej Wstążki, zorganizowanej przez Centrum Praw Kobiet i stowarzyszenie Mężczyźni Przeciw Przemocy. W panelu, obok Rafała Skręta , kuratora w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu, Głosy Przeciw Przemocy reprezentował nasz edukator Łukasz Wójcicki. Moderowała Urszula Nowakowska, prezeska CPK.

Łukasz zaczął od tego, że niezręcznie mu występować w debacie, w której panelistami są sami mężczyźni, ale bierze to w nawias ze względu na charakter wydarzenia, jakim jest wręczenie nagrody za 2018 rok dla mężczyzn działających na rzecz przeciwdziałania przemocy. Łukasz mówił o wielkiej wadze akcji #Metoo, jako rewolucyjnym wydarzeniu zainicjowanym przez kobiety dla kobiet, które w centrum debaty publicznej o osobach doświadczających przemocy seksualnej stawia kobiety i wzmacnia ich głos, i otwarcie mówi o mężczyznach jako sprawcach.

Nasz edukator mówił o tym, że wyzwaniem, jakie dzisiaj stoi przed MeToo, to dotarcie do małych miejscowości i wiosek, gdzie często nikt nie słyszał o akcji. To przekonanie nie tylko kobiet z obszarów małomiejskich do MeToo, jako narzędzia, dzięki któremu mogą odzyskać głos, ale przekonanie również mężczyzn, że ten głos jest ważny, i że warto go wspierać we wspólnym interesie. Jednocześnie, skrytykował kontr akcję mężczyzn #ItWasMe, w której przyznawali się do zachowań przemocowych, niejednokrotnie zbierając gratulacje za odwagę. Entuzjaści tej kontr akcji przeoczyli fakt, że nie dość, że po raz kolejny mężczyźni zabierają przestrzeń należącą do kobiet, to jeszcze lansują się na bohaterów wykorzystując ich krzywdę.

To, co ważne, Łukasz wyraźnie podkreślił, że w swojej pracy i aktywizmie na rzecz przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, GPP korzysta z dorobku oraz odwołuje się do doświadczeń organizacji, grup, kolektywów feministycznych, kobiecych, LGBTQ+, które od wielu lat działają na tym polu dostarczając cennych narzędzi do pracy z chłopcami i mężczyznami.

Bunt samców beta: chcą zabić kobiety, które odmawiają im seksu. Ewelina Zambrzycka-Kościelnicka

Kobiety należy dawać mężczyznom z przydziału. Powinno się też zalegalizować gwałty, bo świat, w którym mężczyzna nie może kopulować, kiedy tylko chce, jest wbrew naturze – twierdzą Incele, czyli młodzi faceci nieuprawiający seksu i wspierający się w nienawiści do kobiet.

„Rozpoczęła się rebelia Inceli! Obalimy (panowanie – przyp. aut.) Chadów i Stacy*. Chwała najwyższemu gentelmanowi Elliotowi Rodgerowi!” – napisał 23 kwietnia tego roku na swoim koncie na Facebooku 25-letni Alek Minassian, po czym wsiadł do furgonetki i wjechał nią w tłum pieszych. Do masakry, w której zginęło 10 osób, a poważnie rannych zostało kolejnych 15, doszło na ruchliwym skrzyżowaniu w Toronto. Aż osiem z dziesięciu ofiar zamachowca stanowiły kobiety. To w nich bowiem Minassian widział główną przyczynę swoich życiowych niepowodzeń. W poście odniósł się do innego masowego mordercy Elliota Rodgera, sprawcy masakry w Isla Vista na terenie kampusu Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara.

Rodger, syn brytyjskiego reżysera i chińskiej pielęgniarki, przez lata leczył się psychiatrycznie, a głównym źródłem jego problemów byli rówieśnicy. Prowadził również bloga i zamieszczał na YouTube filmy, w których uskarżał się na samotność, poczucie wyobcowania, odrzucenie, a przede wszystkim na frustrację seksualną. Był prawiczkiem i uległ przekonaniu, że nic i nigdy tego nie zmieni, a winą za ten stan rzeczy obarczył kobiety. Frustracja stawała się tym silniejsza, że mieszkał z trzema kolegami, którzy mieli łatwość nawiązywania kontaktów, a ich życie miłosno-erotyczne było udane. 23 maja 2014 roku Elliot wziął nóż i zamordował współlokatorów. Potem chciał urządzić masakrę w żeńskim akademiku, jednak – szczęśliwie – nie otworzono mu drzwi. Pałający żądzą zemsty zaczął strzelać do przechodniów. Uśmiercił dwie studentki. Wsiadł do samochodu i jadąc, taranował ludzi oraz strzelał do nich z dwóch pistoletów. Zanim został postrzelony przez miejscowego szeryfa, zdołał zabić sześć osób i ranić kolejnych 14. Gdy już wiedział, że zostanie schwytany, strzelił sobie w głowę.

Czytaj całość na: http://weekend.gazeta.pl/

Dlaczego chłopcy zmieniają szkołę w pole bitwy? Iwona Chmura-Rutkowska

Specjaliści i specjalistki zajmujący się przemocą rówieśniczą w szkołach społeczeństw zachodnich szacują, że średnio ponad połowa dzieci i młodych ludzi każdego lub prawie każdego dnia styka się w szkole z obraźliwymi słowami, rozpowszechnianiem kłamstw, izolowaniem, popychaniem. 10-15% doświadcza bicia, przymuszania, przewracania, niszczenia rzeczy czy kradzieży, a około co dziesiąte dziecko i młody człowiek ma doświadczenie długotrwałego znęcania się w różnych formach (bullying).

Czynniki ryzyka występowania oraz nasilania się agresji i przemocy na terenie szkoły tkwią zarówno w samych uczniach i uczennicach (biologia, psychika), w ich środowisku rodzinnym, rówieśniczym, szkolnym, medialnym, innych instytucjach, jak i szerzej – w kontekście społeczno-kulturowym. Mimo tej różnorodności przyczyn, w wynikach badań ujawnia się pewien uniwersalny wzorzec szkolnej przemocy. Niezależnie od kraju, wieku uczniów i typu szkoły, najbardziej niebezpieczni i agresywni uczniowie to głównie chłopcy.

Chłopcy przeciętnie około trzykrotnie częściej niż dziewczęta są sprawcami przemocy zarówno wobec rówieśników, jak i nauczycieli, przy czym proporcje dziewcząt i chłopców w odniesieniu do  poszczególnych form przemocy są różne. Liczba chłopców wśród sprawców wzrasta wprost proporcjonalnie do stopnia brutalności, fizycznego i seksualnego charakteru tych czynów. Agresję i przemoc dziewcząt charakteryzuje w ogólnym zarysie pośredniość form, werbalny charakter i motywacja obronna. Jednak nawet w „charakterystycznie dziewczęcych” formach przemocy w statystykach sprawstwa i częstotliwości przeważają chłopcy. Stopień uwikłania w sprawstwo dziewcząt i chłopców podobny jest jedynie w przypadku cyberprzemocy (chodzi zazwyczaj o rozpowszechnianie kłamstw) oraz przemocy relacyjnej (celowe izolowanie z grupy). Równocześnie, wyłączając przemoc seksualną oraz szykanowanie ze względu na płeć, gdzie większość ofiar stanowią dziewczęta, a także przemoc relacyjną, gdzie proporcje są wyrównane – chłopcy częściej niż ich rówieśniczki są ofiarami wszystkich pozostałych form zachowań agresywno-przemocowych ze strony rówieśników1.

Cały artykuł tutaj: https://portal.librus.pl/

„Sama jesteś sobie winna”

[16 Dni Przeciw Przemocy] Artykuł w Gazecie Wyborczej o warsztatach o nazwie „Archipelag Skarbów”, prowadzonych przez prelegentów z Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej, które okazały się de facto pogadanką dydaktyczną promującą stereotypy dotyczące seksualności kobiet i mężczyzn.


Czy na prawdę chcemy, aby tego uczono nasze dzieci w szkole?

„Lektura z której prelegenci czerpali wiedzę i która polecali uczniom, był poradnik uczuciowo-seksualny „Życie na maksa”. Można się z niego dowiedzieć np., że chłopcy myślą wyłącznie o seksie i trzeba zrozumieć ich instynktowną potrzebę „zaliczania” dziewczyn; że noszenie przez kobiety minispódniczek, T-shirtów, odsłaniających pępek czy bluzek z głębokim dekoltem to prowokowanie chłopców. Złota myśl książkowa mówi „ Uchodząc za frywolną, dyspozycyjną dziewczynę, sama jesteś sobie winna, gdy cię ktoś zaczepi”.


Książka zawiera też poradnik dla dziewcząt, jak powinny- krok po kroku – zachowywać się, aby nie paść ofiarą molestowania seksualnego przez nauczyciela. Trzeba odmawiać prześladowcy, ale na tyle taktownie, aby go nie urazić. A nawet podziękować za okazane zainteresowanie.” !

Tekst pochodzi ze strony FB/16dniprzeciwprzemocy/ 

Łukasz Wójcicki: Przemoc słowna. Hejt kontra krytyka

Czym jest Hejt?

„Hejt” czyli „mowa nienawiści” to pojęcie użyte w Rekomendacji Komitetu Ministrów Rady Europy nt. mowy nienawiści, którą Rada definiuje, jako agresywny nacjonalizm, etnocentryzm, ksenofobię, antysemityzm i nietolerancję. Innymi słowy, Hejt odnosi się do grup lub pojedynczych osób rozpoznawanych na podstawie koloru skóry, pochodzenia narodowego/etnicznego/klasowego, wyznawanej religii, orientacji i tożsamości seksualnej, ale i na podstawie światopoglądu. Czyli można stosować mowę nienawiści wobec (grup) osób prezentujących światopogląd odmienny od hejtera. Nienawidzę np. socjalistów/ekologów/feministek/konserwatystów/samorządowców czego wyraz daję w internecie nienawistnymi komentarzami na forach i portalach społecznościowych.

Od czasu zdefiniowania „Hejtu/mowy nienawiści”, ta forma wypowiedzi zataczała coraz szersze kręgi w Internecie. Dzisiaj, w słowniku języka polskiego możesz przeczytać, że spolszczone słowo „hejt” (od angielskiego „hate”) to „obraźliwy lub pełen agresji komentarz zamieszczony w Internecie” oraz „działanie w Internecie przejawiające złość, wrogość, nienawiść wobec kogoś”. Hejtuje się już nie tylko mniejszości czy odmienności, ale również osoby publiczne czy wreszcie znajomych i nieznajomych, którzy odnieśli sukces, mają ciekawą pracę, robią interesujące rzeczy lub po prostu myślą inaczej.

Mowa nienawiści, jak wszystko inne, podlega ewolucji i zmianom. Dlatego dzisiaj mówimy nie tylko o „twardym” Hejcie zdefiniowanym przez Unię Europejską, wyrastającym z antysemityzmu, faszyzmu, ksenofobii, rasizmu czy homo/transfobii, ale również o tym „miękkim”, który jest wymierzony w wiek, płeć, niepełnosprawność czy nawet chorobę, a nawet różnicę poglądów lub zwyczajnie w nie możność podporządkowania sobie kogoś. Nękanie, upokarzanie, obrażanie, przedmiotowe traktowanie, agresja, wrogość, naśmiewanie się, to druga strona medalu „mowy nienawiści” sformułowanej przez Radę Europy. Hejt, podobnie jak przemoc czy dyskryminacja, może być krzyżowy (nienawiść do osoby motywowana np. jej pochodzeniem, tożsamością seksualną i wiekiem oraz światopoglądem) i mieć różne odcienie. Oczywiście, inna będzie waga Hejtu wymierzonego wobec osoby ze względu na różnicę poglądów lub podejście do świata, a inna ze względu na narodowość czy orientację seksualną. Do obu przypadków użyjemy też innych narzędzi przeciwdziałania mowie nienawiści. Podobnie, inaczej zareagujemy na symboliczną przemoc w towarzystwie (kiedy np. koledzy umniejszają na imprezie roli koleżanek), a inaczej na przemoc domową (gdy np. mąż maltretuje żonę i dzieci). W tym pierwszym przypadku skończy się na zwróceniu uwagi, w drugim w sądzie. Ale Hejt jest Hejtem, tak samo jak przemoc jest przemocą. Dlatego zawsze warto reagować bo przymykanie oka na pozornie nieszkodliwy hejting towarzyski toruje drogę dla Hejtu cięższego kalibru.

Dlatego dalej, zajmę się tym „lżejszym” hejtingiem, którego rola społeczna często jest pomniejszana i sprowadzana do nieszkodliwych czy wręcz „zabawnych” komentarzy w sieci.

Hejt czy krytyka?

Jest spora szansa, że jesteś osobą, która spotkała się z sytuacją wmawiania ci, że Hejt, którego doświadczasz np. w mediach społecznościowych to krytyka, której uparcie nie chcesz przyjąć. Nie dość, że dotyka cię hejting, to jeszcze słyszysz oskarżenia o oporność w przyjmowaniu „krytyki” (dla niepoznaki nazywanej czasem „sarkastyczną” lub „wkurzoną”).

Nic więc dziwnego, że może ci się całkiem poplątać co jest czym i nierzadko uznasz swoją niezasłużoną winę. Szczególnie, gdy hejt pada ze strony osoby lub osób, które szanujesz, cenisz, i które wydają ci się ważne i opiniotwórcze w twoim środowisku. Taki hejt jest najbardziej bolesny, bo jeśli hejtuje cię ktoś, kogo wcześniej na oczy nie widziałaś_eś, nieco łatwiej taki hejt przełknąć. Trudniej jednak, gdy szanowana przez ciebie osoba wmawia ci, że hejt, którym cię raczy, jest „krytyką”, a twoje obronne reakcje są wyrazem arogancji i showmeństwa. Nie przejmuj się jednak, nie dawaj się przemocy i wytrwaj przy swoim. Nie daj sobie wmówić, że hejt jest krytyką. Bo nie jest. Nawet ten najbardziej wyszukany i bystry. Nie. To nadal jest hejt.

Najprostszym kryterium odróżnienia hejtingu od krytyki jest rozpoznanie czy komentarz jest oceniający i ma na celu cię obrazić, upokorzyć, dokuczyć (hejt), czy też jest nieoceniający, a jego zadaniem jest wpłynąć na twoją opinię przy pomocy rzeczowych argumentów (krytyka). Hejting to nie tylko inwektywy i wulgaryzmy, ale również sposób, w jaki ktoś się z tobą komunikuje, traktując cię protekcjonalnie lub pogardliwie. Jeśli ktoś nie ma do napisania nic rzeczowego w temacie toczącej się dyskusji, ale chce zaznaczyć swoją obecność wyrażając dezaprobatę nie tyle wobec prezentowanych przez ciebie w dyskusji poglądów, ale wobec ciebie jako człowieka, będzie cię „dissować”, poniżać i upokarzać. Celem takiej osoby jest pokazanie, kto tu rządzi, i kto ma rację. Aleksandra Magryta, ekspertka od cyberprzemocy, w rozmowie ze mną mówi tak: „Znaczącą rolę odgrywa treść komunikatu. Jeżeli jest to komunikat, w którym druga osoba jest obrażana, wyzywana, której się grozi, wówczas jest to hejt. Dodatkowym aspektem jest fakt, że w cyberprzemocy nie ma otwarcia na dialog, nie rozmawia się rzeczowo o kompetencjach, tylko odnosi się do całokształtu osoby”. Na pytanie, dlaczego tak się dzieje, Magryta odpowiada: „internet daje możliwość bycia anonimową osoba i wykonywania szybkich ruchów – czyli też szybkiego hejtu, a także sprawia wrażenie bycia bezkarnym, co z kolei prowadzi do wielu nadużyć, w tym do hejtu”.

Przykład hejtingu:

Ja także nie zamierzam się tam pojawić ponieważ, jak to określiłaś, ‚krwawa jatka’ mnie nie interesuje. To wydarzenie będzie zwykłym przedstawieniem bardzo ale to bardzo słabym. Pogoń za sensacją jest jak widzimy najważniejsza. Przykre.

lub

Ostudź się kolego a nie starasz się „rozgrzać ludzi” hejtem… żal…

W pierwszym komentarzu, osoba informuje, że nie przyjdzie na wydarzenie (sorry, ale kogo to interesuje?), co nie ma żadnego znaczenia dla toczącej się dyskusji. Następnie przewiduje, że wydarzenie będzie słabe. Mimo że nie ma pojęcia, jakie ono będzie (bo jeszcze się nie odbyło), to swoje jasnowidztwo formułuję jako pewnik. I dalej, konsekwentnie, swoją interpretację rzeczywistości wypowiada jako fakt. Drugi komentarz, nie dość, że kompletnie nic nie wnosi do rozmowy to jeszcze przerzuca odpowiedzialność za swój hejt na osobę, która jest hejtowana.

To, co charakterystyczne w hejterskich komentarzach (podobnie zresztą jak w wypowiedziach wielu polityków i polityczek), to wspomniana zasada ubierania interpretacji i domysłów w ciuszki faktów. Nierzadko, osoba zalewana hejtem z różnych poziomów dyskusji traci w końcu rozeznanie co jest faktem, a co tylko interpretacją w jego masce. Dlatego istotne jest uważne czytanie komentarzy i odpowiadanie tylko na te, które są krytyką, a nie hejtem. Najdotkliwsze działanie dla hejtera to ignorancja. Hejter hejtuje, żeby zaistnieć, żeby pokazać się w dyskusji, że ma coś do powiedzenia, że jego lub jej głos się liczy. Faktycznie nic nie znaczy, ale zauważany hejter ma poczucie spełnienia i naładowane baterie do wrzucenia kolejnego hejtu. Jak tu:

Gratuluje zrobienia świetnej nagonki. Już widzisz jak Twoja rozmówczyni wylewa hejt. Czujecie się lepiej Ty i Twoje ego? Dopiszesz sobie to jako kolejny punkcik do aktywistycznego cv? Żal. Mega żal.

W tym komentarzu nic nie jest prawdą, ale przedstawione jest w jej aureoli. Rzeczona „nagonka” jest interpretacją faktu. Dalej, w dwóch pytaniach, mamy lubiane przez hejterów, przewidywanie przyszłości, tym razem, nie czytanej z fusów, ale z liter w komentarzach hejtowanej osoby. Następnie insynuacja, która pod płaszczykiem grzecznego przypuszczenia stawia się w roli pewnika. Forma pytająca jest tylko grą pozorów. Znak zapytania na końcu zdania jest kurtuazyjnym policzkiem w twarz, fałszywym uśmiechem, mówiącym: „niby pytam, ale wszyscy tu doskonale wiedzą, że mam rację”. I wreszcie, wyrażenie ubolewania: „Żal. Mega żal”. Pokazanie empatycznej twarzy i wrażliwości na krzywdę, które mają hejtera ustawić w pozycji osoby współczującej, która wchodzi w buty krzywdzonych i marginalizowanych. A faktycznie chodzi o napojenie swojego ego, które cierpi głód niedowartościowania.

W zamian, można napisać tak:

Gdy czytam twoje komentarze, odnoszę wrażenie nagonki. Z tego jak ja rozumiem twoje wypowiedzi tutaj, obawiam się, że twoja rozmówczyni może wypowiadać się w sposób, który jest rozbieżny z moim rozumieniem tego tematu. Wg mnie, nie służy to merytorycznej dyskusji, ale budowaniu twojego wizerunku. Jeśli faktycznie tak jest, to muszę przyznać, że jest to przykre. (pogrubienia moje)

Innym przykładem krytyki może być taki oto komentarz (nomen omen na temat niniejszego eseju), w którym osoba komentująca zwraca uwagę na swoje odczucia i interpretacje, nie próbując robić z nich oczywistości:

Wydaje mi się, że potrafię odróżnić „zwykłą krytykę” od „hejtu”, ale mój wyrażony w poprzednim poście niepokój – jako potencjalnej uczestniczki spotkania – wynika z tego, że mam wrażenie, że w wielu pojawiających się w tej dyskusji wypowiedziach ta definicja (strategicznie?) się zatarła. (pogrubienia moje)

Hejt grupowy

Zbiorowy hejting jest o tyle trudniejszy do odparcia, że hejterzy i hejterki wzajemnie się wspierają, lajkując swoje posty. Takie klepanie się po ramionach kciukami w górę i przytakiwanie sobie serduszkami służy wzmocnieniu zbiorowego hejtu, którego celem jest zniszczenie niewygodnego rozmówcy lub rozmówczyni i/lub spowodowanie by się całkowicie wycofał/wycofała z dyskusji. Towarzyszy temu poczucie triumfu podbudowane działaniem w „słusznej sprawie”. Hejter/hejterka jednak nie bierze pod uwagę, że owa słuszność nie dla wszystkich może się słuszna wydawać. Najważniejsze jest to, co myśli hejter lub ich grupa. Niemal fanatyczne przekonanie o słuszności swoich poglądów pozwala hejterce budować czarno-białą opowieść, w której podporządkowani tylko jednemu, słusznemu światopoglądowi żyją długo i szczęśliwie, podczas gdy reszta ginie w mękach.

Przykład:

siostro, piąteczka, ja też zablokowana i (może na szczęście) nie widzę już tej mowy nienawiści.

Tutaj, nie tylko jest wzajemne wspieranie się hejterek („siostro, piąteczka”), ale znowu udawanie, że mowa nienawiści to nie my, tylko inni/inne. Radosny ton tego komentarza wskazuje, że pomimo klęski („ja też zablokowana”), zwycięstwo zostało odniesione („nie widzę już tej mowy nienawiści”). Podobnie jak Polska za rządów PiS, która jako jedyna głosowała w Parlamencie Europejskim przeciw Tuskowi, ale to on i Unia Europejska ponieśli klęskę, nie Polska.

Podsumowując, zadaniem hejtera jest zbudowanie fikcji, która ma zastąpić prawdę na potrzeby danej sytuacji, rozmowy, wydarzenia. Wmówienie hejtowanej osobie, że jej zdanie nie jest warte nawet funta kłaków, a sposób w jaki myśli jest szkodliwy, głupi i krzywdzący. Hejterowi czy grupie hejterek zależy na postawieniu na swoim i udowodnieniu światu, że ludzie, którzy myślą inaczej, nie tylko że się mylą, ale przede wszystkim są głupi i szkodliwi, a najlepiej byłoby, gdyby w ogóle nie istnieli. Dlatego opór wobec hejtingu wymaga wiary w siebie i cierpliwości. Najlepiej nie dawać się prowokować i rzeczowo odpowiadać na wyłącznie sensowne komentarze. Wiem, nie jest to łatwe, gdyż emocje są często jak torpeda, ale jeśli tylko uda ci się nad nimi zapanować, to zobaczysz, jak dużą siłą dysponujesz. Oczywiście nie zawsze racja będzie po twojej stronie – wiadomo! – dlatego nie upieraj się przy niej tylko po to, żeby zrobić na złość hejterowi. Jeżeli w merytorycznej dyskusji okaże się, że błąd należy do ciebie, przyznaj się, to nie obciach. Najważniejsze to nie dawać się hejterkom, nie dawać sobie wmówić, że jesteś głupią osobą, która powinna zniknąć z planety Ziemi tylko dlatego, że masz odmienne zdanie od większości. Nie. Właśnie to jest twoja siła, że masz swoje zdanie, swoje wątpliwości i niepewności, do których masz pełne, niezbywalne prawo.

Źródła:

https://pl.wiktionary.org/wiki/hejt

http://www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/emocje/hejt-czyli-o-mowie-nienawisci-w-internecie-przyczyny-i-konsekwencje-hejtu_45623.html

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/przyjazny-internet-szkola-bez-hejtu-informacje

https://beznienawisci.pl/wp-content/uploads/2015/09/Zakladki_2015.pdf

http://news.hejtstop.pl/baza-wiedzy/

http://www.mowanienawisci.info/

1 2 3