OD DZIECKA GWAŁCONA PRZEZ KUZYNA, POBITA I ZGWAŁCONA PRZEZ MĘŻA. UZNANA WINNĄ ZNIESŁAWIENIA, BO WAŻYŁA SIĘ O TYM WSPOMNIEĆ

Patrycja Wieczorkiewicz
Współpraca: Maja Staśko


Sąd Rejonowy w L. uznał Agnieszkę L. winną zniesławienia byłego męża – według niego miała zamieścić komentarz na Facebooku pod wpisem wspólnego znajomego, w którym oskarżyła byłego męża o gwałt i pobicia. Jedynym dowodem w sprawie był przedstawiony przez znajomego zrzut ekranu. Tymczasem od trzech lat trwa sprawa karna, w której „zniesławiony” oskarżony jest dokładnie o to, co miało stanowić treść komentarza. Choć postępowanie dotyczące zniesławienia zostało warunkowo umorzone, kobieta musi pokryć koszty procesu. Odwołała się od wyroku.

To nie pierwsza sądowa batalia Agnieszki L. W dzieciństwie kobieta przez 8 lat była gwałcona przez starszego kuzyna. W 2010 roku seryjny gwałciciel został skazany na 2 lata i 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności. Sam proces trwał 3 lata. – Odebrano mi wszystko, co najlepsze. Bezzwrotnie. Moją osobowość, marzenia, w tym marzenie o dziecku. Przez wielokrotne gwałty nigdy nie zostanę matką. Jedyne chwile szczęścia to te, które własną siłą wyrwałam życiu. Mam 37 lat, z czego 27 upłynęło w cieniu przemocy seksualnej i walki o choć ułamek sprawiedliwości. Jestem wrakiem człowieka. Czuję się zużyta. Czy żałuję, że poszłam na policję? Nie wiem. Wiele razy żałowałam. Dziś ledwo żyję, prześladują mnie myśli samobójcze. Ale mogłoby mnie już nie być, gdybym nie zdecydowała się walczyć – mówi.

„Na sali sądowej zeznawałam, siedząc, bo byłam bliska omdlenia”

W sprawie pobić i gwałtów, o których Agnieszka L. – zdaniem sądu – nie ma prawa wspominać, od trzech lat toczy się postępowanie karne. Wyrok ma zapaść w czerwcu tego roku. Kobieta wnioskowała, by do tego czasu zawiesić sprawę dotyczącą zniesławienia. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na wniesienie przeciwko Wacławowi L. aktu oskarżenia. Kobieta ma więc „szczęście” – większość spraw dotyczących przemocy seksualnej zostaje umorzonych na etapie postępowania przygotowawczego. Część z braku wystarczających dowodów, część ze względu na przekonanie prokuratury, że kontynuowanie sprawy „nie leży w interesie społecznym” lub że zgłoszona przemoc „nie zawiera znamion czynu zabronionego”.

Cały artykuł na stronie http://codziennikfeministyczny.pl/

Warsztat antyprzemocowy dla mężczyzn

[info z wydarzenia] Manifa to nie tylko demonstracja; rozpoczynamy cały miesiąc wydarzeń o tematyce okołofeministycznej!

Na 3-godzinnym warsztacie zajmiemy się przemocą mężczyzn (osób socjalizowanych do roli mężczyzny), jej zjawiskiem, emanacją i sposobami na radzenie sobie z nią indywidualnie oraz systemowo. Rozprawimy się z kulturowym konstruktem męskości, jego wpływem na przemoc, emocje i rozumienie świata. Rozbroimy relacje męskości z przywilejem i władzą.

Warsztat poprowadzą:
Łukasz Wójcicki — edukator antyprzemocowy, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, autor tekstów nt. dekonstrukcji męskości, męskiego feminizmu i męskiej przemocy. Współautor poradnika „Jak pracować z chłopcami i młodymi mężczyznami” (Feminoteka, 2016). Trener sportów walki, aktywista, weganin.

Alek Lewandowski — trener antydyskryminacyjny z małym doświadczeniem i dużym zapałem. Aktywista feministyczny zaangażowany w przeciwdziałanie przemocy i obronę praw reprodukcyjnych.

Zgłoszenia (do 14 marca):
https://docs.google.com/forms/d/e/1FAIpQLScBNIl_tGdqbRAQj5ICK0GH_CdGQYqKY5Av6Pshjmtlth99jQ/viewform?usp=sf_link

15 marca / godz. 16:30 / Kołorking Muzyczny

Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/740113283056128/

Tylko „TAK” oznacza zgodę – domagamy się zmiany definicji gwałtu

[Feminoteka] Już 10 europejskich krajów zmieniło definicje gwałtu, uznając że seks bez wyraźnej i świadomej zgody to gwałt. To bardzo ważne zmiany. W Polsce cały czas to kobieta/ dziewczyna musi wykazać, że powiedziała wystarczająco głośno i wyraźnie „nie”, aby udowodnić winę gwałciciela. A jeśli spała albo ktoś jej wrzucił do drinka pigułkę gwałtu? A jeśli była pod wpływem alkoholu, poszła na randkę albo to był ktoś, komu bała się sprzeciwić (przełożony, mąż/partner?)

Dlaczego wprowadzenie takiego zapisu jest ważne? 

1. Ponieważ obecnie uznanie, że kobieta została zgwałcona, jeśli nie wyraziła zgody, zależy od interpretacji, wiedzy i świadomości przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Konsekwencje są takie, że w polskiej praktyce prawnej dane przestępstwo kwalifikuje się w sposób możliwie najbardziej przychylny dla sprawcy. 

Przykład? Chociażby zbiorowy gwałt na 17 latce w Pietrzykowicach w 2013 roku. Czterech sprawców zostało oskarżonych o to, że wykorzystali nietrzeźwość dziewczyny (co spowodowało jej bezradność i to, żenie mogła stawiać oporu) i „wielokrotnie doprowadzili ją do obcowania płciowego, powodując obrażenia ciała”. Dwaj pozostali zostali oskarżeni o doprowadzenie pokrzywdzonej przemocą do obcowania płciowego, czyli gwałt zbiorowy.Choć wszyscy mężczyźni zostali uznani za winnych, otrzymali kary w zawieszeniu. Dopiero po apelacji, oskarżeni o gwałt zbiorowy dostali wyrok bezwzględnego pozbawienia wolności, a więc więzienie na 3 lata.

Ten przykład pokazuje, że Sąd Okręgowy w Bielsku Białej, który prowadził sprawę, uznał, że czterech mężczyzn nie zgwałciło kobiety, ponieważ oni wykorzystali stan bezradności dziewczyny, będącej pod wpływem alkoholu, nie zmusili jej zatem do seksu przemocą czy też groźbą. Dlatego, według sądu, do gwałtu nie doszło. 

Czytaj całość tu: https://secure.avaaz.org/pl/community_petitions/Fundacja_Feminoteka_Tylko_TAK_oznacza_zgode_domagamy_sie_zmiany_definicji_gwaltu/

Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO

[Informacja ze strony RPO] Publikację Rzecznika Praw Obywatelskich prezentujemy w Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce. RPO wyraża nadzieję, że wyniki badania i sformułowane na tej podstawie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

– Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji, prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi – przypomina Adam Bodnar we wstępie do publikacji przygotowanej przez Zespół Równego Traktowania BRPO. Jest ona efektem badań antydyskryminacyjnych, których tematy wyłaniane są w drodze otwartych konsultacji[1].

Działania takie są zakazane na gruncie Konstytucji RP. Zgodnie z jej art. 32 wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Warto odnotować także szczegółową normę z art. 33 Konstytucji, zgodnie z którą kobieta i mężczyzna mają równe prawa, w tym równe prawo do kształcenia i zatrudnienia.

Na gruncie art. 70 Konstytucji władze publiczne mają z kolei obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Jeżeli zatem prawo do nauki jest gwarantowane każdemu, to brak adekwatnej reakcji na nierówne traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki tych studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy. Konieczne jest zatem podjęcie przez organy zobowiązane odpowiednich działań zapewniających realizację standardu konstytucyjnego.

Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Warto dodać, że to kobiety i dziewczęta są także częściej narażone na drastyczne formy przemocy, w tym przemocy seksualnej, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn. Tymczasem równość ta jest jedną z podstawowych zasad Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania.

Całość czytaj tu: https://www.rpo.gov.pl

Przemoc domowa. RPO przedstawił premierowi propozycje zmian w prawie, by lepiej chronić ofiary, a sprawców edukować

FAKTY: Przemoc domowa dotyka najsłabszych

Wszelkie przejawy przemocy w rodzinie stanowią naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka. Dlatego stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa dla zapobiegania i zwalczania przemocy domowej powinno być jednym z najważniejszych wyzwań władzy.

Przemoc w rodzinie najczęściej dotyka osoby najsłabsze i te, którym najtrudniej się obronić: kobiety, dzieci lub osoby starsze. Wyjątkowo często jest doświadczeniem osób z niepełnosprawnościami. W 2017 r. policja odnotowała 165 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało blisko 93 tys. osób (73% ofiar to kobiety, ponad 14% – dzieci, a 12% – mężczyźni).

 Przemoc stosowana w rodzinie jest formą przemocy wobec kobiet, która wynika z utrwalonego na przestrzeni stuleci nierównego podziału władzy między kobietami a mężczyznami – pisze Rzecznik do premiera Mateusza Morawieckiego. Przemoc domowa jest doświadczeniem co trzeciej kobiety na świecie. 

Mimo wysiłków instytucji państwowych i organizacji pozarządowych problem pozostaje aktualny także w Polsce. Statystyki potwierdzają, że zjawisko to stanowi formę przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć – przemoc na tle płciowym stosowana jest bowiem wobec kobiet w przeważającej mierze przez mężczyzn.

Z tego względu Rzecznik z uznaniem przyjął fakt, że w exposé z 12 grudnia 2017 r. premier Mateusz Morawiecki podkreślił konieczność prowadzenia polityki stanowczego sprzeciwu wobec jakichkolwiek przejawów takiej przemocy i pilną potrzebę wprowadzenia głębokich zmian systemu wpierającego osoby krzywdzone przez sprawców.

RPO miał nadzieję, że praca MRPiPS nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakończy się przedstawieniem projektu, który będzie w pełni uwzględniać międzynarodowe standardy ochrony praw człowieka oraz będzie oferować ofiarom realną poprawę ich sytuacji. Tymczasem propozycja zmian przedstawiona pod koniec 2018 r. nie odpowiadała tym oczekiwaniom. W związku z tym niezbędne jest wskazanie zobowiązań i obszarów problemowych, które powinny być wzięte pod uwagę w dalszych pracach właściwych organów.

Skoro prace nad nowelizacją mają być kontynuowane, RPO przedstawił swe postulaty zmian. Celem Rzecznika jest poprawa ochrony osób doświadczającym przemocy w rodzinie.

Cały tekst na stronie https://www.rpo.gov.pl/

Głosy Przeciw przemocy w chilli zet

Przemoc zaczyna się w komunikacji. O zjawisku przemocy domowej w Polsce, skali problemu i możliwych rozwiązaniach rozmawiają zaproszone ekspertki i ekspert: Sylwia SpurekMagdalena Rigamonti i Łukasz Wójcickiod nas ze stowarzyszenia.

Ze strony Sukces Pisany Szminką:

Według statystyk każdego roku kilkadziesiąt tysięcy kobiet w Polsce pada ofiarą przemocy domowej. Nieoficjalnie mówi się, że liczba osób doświadczających przemocy może sięgać nawet 800 tysięcy. To zatrważające dane. Jak wygląda ochrona ofiar? Czy jest skuteczna?

O podstawowych prawach człowieka, potrzebie bezpieczeństwa i poszanowania godności oraz anty-przemocowej edukacji młodzieży Olga Kozierowska rozmawia ze swoimi gośćmi: dr Sylwią Spurek, dziennikarką Magdaleną Rigamonti i Łukaszem Wójcickim ze Stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy.

Zapraszamy do wysłuchania ciekawej dyskusji w Chillizet

Łukasz Wójcicki: #Metoo rok później i dalej

W grudniu miałem przyjemność i zaszczyt uczestniczyć w dwóch panelach dyskusyjnych komentujących owoce lub pokłosie (zależy, z której strony spojrzeć) akcji #MeToo, która odegrała ogromną rolę w przemianach społecznych niestety nie całego świata, o czym za chwilę, ale na pewno części krajów rozwiniętych.

Akcją #MeToo, dziewczyny i kobiety oraz osoby z doświadczeniem bycia kobietą odzyskały głos i sprawiły, że został usłyszany w miejscach, w których dotąd był uciszany, niezauważany, zbywany. Nagle okazało się, że już dłużej nie można go lekceważyć, że trzeba się jakoś odnieść do całej sprawy, jakoś ją skomentować i zająć stanowisko. To, co szczególnie ważne, głos ten dotarł do instytucji państwowych, placówek edukacyjnych, klubów sportowych, organizacji pozarządowych, do zarządów korporacji, sieci biznesowych, struktur politycznych i kręgów celebryckich. Nie dało się już dłużej udawać, że to margines i przyjmować pasywną postawę wbrew aktywnej sile kobiet. I mimo że wielu próbowało zbyć akcję sprowadzając ją do kolejnego wybryku wiecznie niezadowolonych feministek, to jednak jej rezonans na trwałe wpisał się w proces przemian świadomości społecznej dotyczącej dekonstrukcji ról płciowych i tradycyjnego wizerunku mężczyzny, pokazując siłę kobiet i przemoc seksistowskiej męskości.

O samej akcji i jej skutkach zostało już wiele napisane i powiedziane przez dziewczyny i kobiety zaangażowane w organizacje i grupy kobiece na całym świcie czy szerzej w globalny ruch feministyczny. Ja mogę dorzucić grosik z bardziej męskiej perspektywy pisząc, że akcja #MeToo jest cholernie ważna również dla facetów. I nie w sposób zawłaszczający czy nieporadnie próbujący w nikomu nie potrzebny sposób legitymizować doświadczenia kobiet kontr-akcją #ItWasMe, tylko w sposób, który słucha kobiet, nie podważa ich świadectw i daje wsparcie zamiast doszukiwać się zemsty na rodzaju męskim. Ogromnym wyzwaniem #MeToo zdaje się być trafienie z przesłaniem akcji do chłopaków i mężczyzn, którzy nie tylko kwestionują doświadczenie molestowania seksualnego kobiet, ale którzy nic a nic nie słyszeli o całej akcji. Bo że #MeToo zatacza coraz szersze kręgi docierając do kolejnych dziewczyn i kobiet dzięki innym dziewczynom i kobietom, zaglądając pod strzechy coraz mniejszych miejscowości to fakt, to się dzieje. Ale mało kto rozmawia o tym z facetami. Ale może to wcale nie jest zadaniem akcji zajmować się panami i ich samopoczuciem. Oto wreszcie, wysiłkiem wielu kobiet na całym świecie, uwaga publiczna została skierowana w ich stronę, na ich doświadczenie i ich emocje. Jest to dziejowy moment, w którym to nie mężczyźni są w centrum uwagi, tylko kobiety. Niech panowie radzą sobie sami. Dotąd z każdej sytuacji potrafili wyjść obronną ręką, wyjechać na tarczy i odtrąbić zwycięstwo. I tym razem sobie poradzą. Nie dziś, to jutro. #MeToo nie jest dla nich.

Ja jednak przyjąłem pozycję ofensywną z założeniem, że jeśli tylko mogę to uświadamiam chłopaków i mężczyzn o istnieniu akcji, jej założeniach i epokowym znaczeniu. Nie chodzę i nie głoszę dobrej nowiny w męskich szatniach, toaletach i na wieczorach kawalerskich, ale jeśli nadarza się okazja pogadać o akcji to nie omieszkam. I myślę sobie, że takie małe kroki w dalszej perspektywie mają duży sens, ale w sumie to nie wiem, tylko przeczuwam, bo nie mam zbyt wielu okazji tego zweryfikować. Jednak dyskusja o #MeToo jest ważna bo pozwala pchać rzeczy do przodu i oczywiście, że przede wszystkim odbywa się ona w środowisku kobiecym, ale faceci też w tym tkwią po uszy i nie da się ich wymazać magiczną gumką ze społeczeństwa. Ważne, żeby w pierwszej kolejności słuchali, co mają kobiety do powiedzenia a potem zgłaszali swoje propozycje bo przecież nie wszystkie są z założenia złe. Wycinanie z debaty o #MeToo mężczyzn i okrawanie jej do wąskiego grona osób decyzyjnych niesie ryzyko, że przesłanie akcji, zamiast zataczać jeszcze szersze kręgi zacznie kręcić się w kółko. A jeszcze dużo roboty do zrobienia w tym temacie nie tylko w miastach, ale i daleko poza nimi. To się wydaje potężnym wyzwaniem dla osób zaangażowanych w propagowanie akcji.

#MeToo na szczęście nie jest świętą krową, podobnie jak nią nie jest aborcja czy związki jednopłciowe, można i należy dyskutować na temat akcji nie tylko w tonie poklepywania się po plecach, ale również krytycznego głosu oraz konstruktywnej dyskusji. Cały czas jest masa osób, kobiet i mężczyzn, które albo w ogóle nie słyszały o akcji, albo coś tam słyszały, ale nie bardzo się interesują, albo wreszcie słyszały sporo, ale nie do końca wiedzą co o tym wszystkim myśleć. Gdybym za każdym razem, gdy gadam z facetami, którzy mają blade pojęcie o #MeToo lub robią sobie z niego żarty, mówił im, że są tępymi osłami, przemocowcami wspierającymi kulturę gwałtu, to daleko bym na tym wózku nie zajechał. Wtedy faktycznie, lepiej żebym zamknął gębę raz na zawsze. Ludzie zwyczajnie mają wątpliwości, pytania, niepewności lub durnym śmiechem zakrywają swoje zakłopotanie tematem. Nie wszyscy cytują Judith Butler z głowy i znają na wylot dzieła bell hooks. Za to oglądają telwizję, słuchają radia, czytają gazety i śledzą portale społecznościowe i bardzo często na tej podstawie wyrabiają sobie lub nie, zdanie na różne tematy. Dlatego, gdy spotykają kogoś, kto może rzucić nowe światło, pytają i wyrażają wątpliwości chcąc zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę. Jeślibym na starcie powiedział takiej osobie, że skoro ma wątpliwości co do zasadności akcji #MeToo to najwyraźniej jest z PiS-u i niech spierdala na drzewo to wiele bym nie ugrał. Dlatego zrozumienie innych i zdrowa komunikacja przyczyniają się do budowania lepszego świata.

Jeśli nie mam siły komuś tłumaczyć po raz setny, dlaczego #MeToo jest ważne, dziękuję za rozmowę i albo odsyłam do kogoś innego (po wcześniejszym uzgodnieniu), albo odchodzę w pokoju i zajmuję się swoimi sprawami. Od kopania po głowie nikt jeszcze poglądów nie zmienił. Jeśli noszę w sobie silne przekonanie, że przemoc seksualna jest zła i potępiam ją wspierając #MeToo i opowiadając o akcji to nie wyobrażam sobie, żebym miał używać przemocy i nienawistnego języka w komentowaniu ludzkich wątpliwości i dociekliwości w jakimkolwiek temacie, z #MeToo na czele.

oko.press: Jednorazowa przemoc to nie przemoc? Skandaliczny projekt trafił do kosza.

Premier Mateusz Morawiecki osobiście zatrzymał nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Z projektu wynikało m.in., że jednorazowa przemoc to nie przemoc. „Dobrze, że premier się opamiętał, projekt zawierał mnóstwo szkodliwych zapisów” – mówi OKO.press Renata Durda z Niebieskiej Linii. Sylwia Spurek: „System trzeba uszczelnić, ale nie tak”.

Przemoc „domowa”, a nie „w rodzinie”

„Gazeta Wyborcza” poinformowała 2 stycznia, że projekt jest dostępny na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Ale już nie jest. Zniknął. Można go jednak przeczytać na stronie TVN – tutaj.

Projekt zmiany „ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw” datowany jest na 20 grudnia 2018. Zrobiło się o nim głośno 1 stycznia, gdy zauważył go m.in. Piotr Kupś, autor bloga To Nie Przejdzie. Natychmiast zareagowały organizacje walczące o prawa kobiet.

Nowelizacja zmieniała m.in.:

  • nazwę ustawy – z „ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” na „ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej”;
  • definicję przemocy – z definicji mówiącej, że przemoc to „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste” wykreślone zostało słowo „jednorazowe”;
  • procedurę zakładania Niebieskiej Karty – wprowadza konieczność uzyskania zgody ofiary na „wszczęcie procedury monitorowania przemocowej rodziny przez policję i pracowników socjalnych”.

Czytaj całość na: www.oko.press

Po debacie „#metoo – rok później” w ramach II kongresu praw obywatelskich

Ruch #Metoo odbił się również szerokim echem wśród mężczyzn. Łukasz Wójcicki podkreślił, że #Metoo sprawiło, że mężczyźni musieli wysłuchać głosów kobiet, których wcześniej nie chcieli i nie musieli słuchać. Powiedzenie #Metoo zmieniło postawę części mężczyzn – masowe wystąpienia kobiet otworzyły im oczy, ukazując skalę przemocy wobec kobiet i zmuszając ich zmiany swojego sposobu myślenia o prawach kobiet i równości. #Metoo przyniosło także nowe wyzwania w pracy panelisty, np. gdy niektórzy mężczyźni postrzegali akcję jako narzędzie w rękach kobiet pozwalające ich zdyskredytować.

Minął już ponad rok od powstania ruchu #MeToo. Powstaje pytanie, czy w Polsce miał on takie samo znaczenie jak w innych państwach demokratycznych? Czy faktycznie problem molestowania seksualnego i nadużyć na tle seksualnym jest w Polsce przedmiotem szerokiej dyskusji? Czy akcja #MeToo dotarła na uniwersytety, do służb mundurowych, do powszechnej świadomości pracodawców? Jakie bariery kulturowe powstrzymują rozprzestrzenienie się tej akcji? Jak zachować zasady sprawiedliwości proceduralnej, a jednocześnie działać na rzecz upowszechnienia akcji #MeToo?

Na powyższe pytania odpowiedzi szukali zaproszone panelistki i paneliści – dr Elżbieta Korolczuk, badaczka Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ, dr Elżbieta Klimek-Dominiak, amerykanistka, adiunktka w Zakładzie Literatury i Kultury Amerykańskiej i kierowniczka Pracowni Badań Płci Kulturowej w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Łukasz Wójcicki, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, edukator antyprzemocowy, aktywista męskiego feminizmu. Dyskusję moderował dr Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”.

Cała relacja: https://rpo.gov.pl/pl/

1 2 3 10