Głosy Przeciw przemocy w chilli zet

Przemoc zaczyna się w komunikacji. O zjawisku przemocy domowej w Polsce, skali problemu i możliwych rozwiązaniach rozmawiają zaproszone ekspertki i ekspert: Sylwia SpurekMagdalena Rigamonti i Łukasz Wójcickiod nas ze stowarzyszenia.

Ze strony Sukces Pisany Szminką:

Według statystyk każdego roku kilkadziesiąt tysięcy kobiet w Polsce pada ofiarą przemocy domowej. Nieoficjalnie mówi się, że liczba osób doświadczających przemocy może sięgać nawet 800 tysięcy. To zatrważające dane. Jak wygląda ochrona ofiar? Czy jest skuteczna?

O podstawowych prawach człowieka, potrzebie bezpieczeństwa i poszanowania godności oraz anty-przemocowej edukacji młodzieży Olga Kozierowska rozmawia ze swoimi gośćmi: dr Sylwią Spurek, dziennikarką Magdaleną Rigamonti i Łukaszem Wójcickim ze Stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy.

Zapraszamy do wysłuchania ciekawej dyskusji w Chillizet

Łukasz Wójcicki: #Metoo rok później i dalej

W grudniu miałem przyjemność i zaszczyt uczestniczyć w dwóch panelach dyskusyjnych komentujących owoce lub pokłosie (zależy, z której strony spojrzeć) akcji #MeToo, która odegrała ogromną rolę w przemianach społecznych niestety nie całego świata, o czym za chwilę, ale na pewno części krajów rozwiniętych.

Akcją #MeToo, dziewczyny i kobiety oraz osoby z doświadczeniem bycia kobietą odzyskały głos i sprawiły, że został usłyszany w miejscach, w których dotąd był uciszany, niezauważany, zbywany. Nagle okazało się, że już dłużej nie można go lekceważyć, że trzeba się jakoś odnieść do całej sprawy, jakoś ją skomentować i zająć stanowisko. To, co szczególnie ważne, głos ten dotarł do instytucji państwowych, placówek edukacyjnych, klubów sportowych, organizacji pozarządowych, do zarządów korporacji, sieci biznesowych, struktur politycznych i kręgów celebryckich. Nie dało się już dłużej udawać, że to margines i przyjmować pasywną postawę wbrew aktywnej sile kobiet. I mimo że wielu próbowało zbyć akcję sprowadzając ją do kolejnego wybryku wiecznie niezadowolonych feministek, to jednak jej rezonans na trwałe wpisał się w proces przemian świadomości społecznej dotyczącej dekonstrukcji ról płciowych i tradycyjnego wizerunku mężczyzny, pokazując siłę kobiet i przemoc seksistowskiej męskości.

O samej akcji i jej skutkach zostało już wiele napisane i powiedziane przez dziewczyny i kobiety zaangażowane w organizacje i grupy kobiece na całym świcie czy szerzej w globalny ruch feministyczny. Ja mogę dorzucić grosik z bardziej męskiej perspektywy pisząc, że akcja #MeToo jest cholernie ważna również dla facetów. I nie w sposób zawłaszczający czy nieporadnie próbujący w nikomu nie potrzebny sposób legitymizować doświadczenia kobiet kontr-akcją #ItWasMe, tylko w sposób, który słucha kobiet, nie podważa ich świadectw i daje wsparcie zamiast doszukiwać się zemsty na rodzaju męskim. Ogromnym wyzwaniem #MeToo zdaje się być trafienie z przesłaniem akcji do chłopaków i mężczyzn, którzy nie tylko kwestionują doświadczenie molestowania seksualnego kobiet, ale którzy nic a nic nie słyszeli o całej akcji. Bo że #MeToo zatacza coraz szersze kręgi docierając do kolejnych dziewczyn i kobiet dzięki innym dziewczynom i kobietom, zaglądając pod strzechy coraz mniejszych miejscowości to fakt, to się dzieje. Ale mało kto rozmawia o tym z facetami. Ale może to wcale nie jest zadaniem akcji zajmować się panami i ich samopoczuciem. Oto wreszcie, wysiłkiem wielu kobiet na całym świecie, uwaga publiczna została skierowana w ich stronę, na ich doświadczenie i ich emocje. Jest to dziejowy moment, w którym to nie mężczyźni są w centrum uwagi, tylko kobiety. Niech panowie radzą sobie sami. Dotąd z każdej sytuacji potrafili wyjść obronną ręką, wyjechać na tarczy i odtrąbić zwycięstwo. I tym razem sobie poradzą. Nie dziś, to jutro. #MeToo nie jest dla nich.

Ja jednak przyjąłem pozycję ofensywną z założeniem, że jeśli tylko mogę to uświadamiam chłopaków i mężczyzn o istnieniu akcji, jej założeniach i epokowym znaczeniu. Nie chodzę i nie głoszę dobrej nowiny w męskich szatniach, toaletach i na wieczorach kawalerskich, ale jeśli nadarza się okazja pogadać o akcji to nie omieszkam. I myślę sobie, że takie małe kroki w dalszej perspektywie mają duży sens, ale w sumie to nie wiem, tylko przeczuwam, bo nie mam zbyt wielu okazji tego zweryfikować. Jednak dyskusja o #MeToo jest ważna bo pozwala pchać rzeczy do przodu i oczywiście, że przede wszystkim odbywa się ona w środowisku kobiecym, ale faceci też w tym tkwią po uszy i nie da się ich wymazać magiczną gumką ze społeczeństwa. Ważne, żeby w pierwszej kolejności słuchali, co mają kobiety do powiedzenia a potem zgłaszali swoje propozycje bo przecież nie wszystkie są z założenia złe. Wycinanie z debaty o #MeToo mężczyzn i okrawanie jej do wąskiego grona osób decyzyjnych niesie ryzyko, że przesłanie akcji, zamiast zataczać jeszcze szersze kręgi zacznie kręcić się w kółko. A jeszcze dużo roboty do zrobienia w tym temacie nie tylko w miastach, ale i daleko poza nimi. To się wydaje potężnym wyzwaniem dla osób zaangażowanych w propagowanie akcji.

#MeToo na szczęście nie jest świętą krową, podobnie jak nią nie jest aborcja czy związki jednopłciowe, można i należy dyskutować na temat akcji nie tylko w tonie poklepywania się po plecach, ale również krytycznego głosu oraz konstruktywnej dyskusji. Cały czas jest masa osób, kobiet i mężczyzn, które albo w ogóle nie słyszały o akcji, albo coś tam słyszały, ale nie bardzo się interesują, albo wreszcie słyszały sporo, ale nie do końca wiedzą co o tym wszystkim myśleć. Gdybym za każdym razem, gdy gadam z facetami, którzy mają blade pojęcie o #MeToo lub robią sobie z niego żarty, mówił im, że są tępymi osłami, przemocowcami wspierającymi kulturę gwałtu, to daleko bym na tym wózku nie zajechał. Wtedy faktycznie, lepiej żebym zamknął gębę raz na zawsze. Ludzie zwyczajnie mają wątpliwości, pytania, niepewności lub durnym śmiechem zakrywają swoje zakłopotanie tematem. Nie wszyscy cytują Judith Butler z głowy i znają na wylot dzieła bell hooks. Za to oglądają telwizję, słuchają radia, czytają gazety i śledzą portale społecznościowe i bardzo często na tej podstawie wyrabiają sobie lub nie, zdanie na różne tematy. Dlatego, gdy spotykają kogoś, kto może rzucić nowe światło, pytają i wyrażają wątpliwości chcąc zweryfikować swoją dotychczasową wiedzę. Jeślibym na starcie powiedział takiej osobie, że skoro ma wątpliwości co do zasadności akcji #MeToo to najwyraźniej jest z PiS-u i niech spierdala na drzewo to wiele bym nie ugrał. Dlatego zrozumienie innych i zdrowa komunikacja przyczyniają się do budowania lepszego świata.

Jeśli nie mam siły komuś tłumaczyć po raz setny, dlaczego #MeToo jest ważne, dziękuję za rozmowę i albo odsyłam do kogoś innego (po wcześniejszym uzgodnieniu), albo odchodzę w pokoju i zajmuję się swoimi sprawami. Od kopania po głowie nikt jeszcze poglądów nie zmienił. Jeśli noszę w sobie silne przekonanie, że przemoc seksualna jest zła i potępiam ją wspierając #MeToo i opowiadając o akcji to nie wyobrażam sobie, żebym miał używać przemocy i nienawistnego języka w komentowaniu ludzkich wątpliwości i dociekliwości w jakimkolwiek temacie, z #MeToo na czele.

oko.press: Jednorazowa przemoc to nie przemoc? Skandaliczny projekt trafił do kosza.

Premier Mateusz Morawiecki osobiście zatrzymał nowelizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Z projektu wynikało m.in., że jednorazowa przemoc to nie przemoc. „Dobrze, że premier się opamiętał, projekt zawierał mnóstwo szkodliwych zapisów” – mówi OKO.press Renata Durda z Niebieskiej Linii. Sylwia Spurek: „System trzeba uszczelnić, ale nie tak”.

Przemoc „domowa”, a nie „w rodzinie”

„Gazeta Wyborcza” poinformowała 2 stycznia, że projekt jest dostępny na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Ale już nie jest. Zniknął. Można go jednak przeczytać na stronie TVN – tutaj.

Projekt zmiany „ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw” datowany jest na 20 grudnia 2018. Zrobiło się o nim głośno 1 stycznia, gdy zauważył go m.in. Piotr Kupś, autor bloga To Nie Przejdzie. Natychmiast zareagowały organizacje walczące o prawa kobiet.

Nowelizacja zmieniała m.in.:

  • nazwę ustawy – z „ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie” na „ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej”;
  • definicję przemocy – z definicji mówiącej, że przemoc to „jednorazowe albo powtarzające się umyślne działanie lub zaniechanie naruszające prawa lub dobra osobiste” wykreślone zostało słowo „jednorazowe”;
  • procedurę zakładania Niebieskiej Karty – wprowadza konieczność uzyskania zgody ofiary na „wszczęcie procedury monitorowania przemocowej rodziny przez policję i pracowników socjalnych”.

Czytaj całość na: www.oko.press

Po debacie „#metoo – rok później” w ramach II kongresu praw obywatelskich

Ruch #Metoo odbił się również szerokim echem wśród mężczyzn. Łukasz Wójcicki podkreślił, że #Metoo sprawiło, że mężczyźni musieli wysłuchać głosów kobiet, których wcześniej nie chcieli i nie musieli słuchać. Powiedzenie #Metoo zmieniło postawę części mężczyzn – masowe wystąpienia kobiet otworzyły im oczy, ukazując skalę przemocy wobec kobiet i zmuszając ich zmiany swojego sposobu myślenia o prawach kobiet i równości. #Metoo przyniosło także nowe wyzwania w pracy panelisty, np. gdy niektórzy mężczyźni postrzegali akcję jako narzędzie w rękach kobiet pozwalające ich zdyskredytować.

Minął już ponad rok od powstania ruchu #MeToo. Powstaje pytanie, czy w Polsce miał on takie samo znaczenie jak w innych państwach demokratycznych? Czy faktycznie problem molestowania seksualnego i nadużyć na tle seksualnym jest w Polsce przedmiotem szerokiej dyskusji? Czy akcja #MeToo dotarła na uniwersytety, do służb mundurowych, do powszechnej świadomości pracodawców? Jakie bariery kulturowe powstrzymują rozprzestrzenienie się tej akcji? Jak zachować zasady sprawiedliwości proceduralnej, a jednocześnie działać na rzecz upowszechnienia akcji #MeToo?

Na powyższe pytania odpowiedzi szukali zaproszone panelistki i paneliści – dr Elżbieta Korolczuk, badaczka Uniwersytetu Södertörn w Sztokholmie, Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” IPZ, dr Elżbieta Klimek-Dominiak, amerykanistka, adiunktka w Zakładzie Literatury i Kultury Amerykańskiej i kierowniczka Pracowni Badań Płci Kulturowej w Instytucie Filologii Angielskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, dr Sylwia Spurek, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich ds. Równego Traktowania, Łukasz Wójcicki, założyciel stowarzyszenia Głosy Przeciw Przemocy, edukator antyprzemocowy, aktywista męskiego feminizmu. Dyskusję moderował dr Łukasz Pawłowski z „Kultury Liberalnej”.

Cała relacja: https://rpo.gov.pl/pl/

Po debacie o akcji #MeToo rok później w ramach gali wręczenia Białej Wstążki

W piątek 7 grudnia odbył się panel dyskusyjny pt. „Metoo rok później” w ramach Gali Wręczenia Białej Wstążki, zorganizowanej przez Centrum Praw Kobiet i stowarzyszenie Mężczyźni Przeciw Przemocy. W panelu, obok Rafała Skręta , kuratora w Sądzie Rejonowym w Sosnowcu, Głosy Przeciw Przemocy reprezentował nasz edukator Łukasz Wójcicki. Moderowała Urszula Nowakowska, prezeska CPK.

Łukasz zaczął od tego, że niezręcznie mu występować w debacie, w której panelistami są sami mężczyźni, ale bierze to w nawias ze względu na charakter wydarzenia, jakim jest wręczenie nagrody za 2018 rok dla mężczyzn działających na rzecz przeciwdziałania przemocy. Łukasz mówił o wielkiej wadze akcji #Metoo, jako rewolucyjnym wydarzeniu zainicjowanym przez kobiety dla kobiet, które w centrum debaty publicznej o osobach doświadczających przemocy seksualnej stawia kobiety i wzmacnia ich głos, i otwarcie mówi o mężczyznach jako sprawcach.

Nasz edukator mówił o tym, że wyzwaniem, jakie dzisiaj stoi przed MeToo, to dotarcie do małych miejscowości i wiosek, gdzie często nikt nie słyszał o akcji. To przekonanie nie tylko kobiet z obszarów małomiejskich do MeToo, jako narzędzia, dzięki któremu mogą odzyskać głos, ale przekonanie również mężczyzn, że ten głos jest ważny, i że warto go wspierać we wspólnym interesie. Jednocześnie, skrytykował kontr akcję mężczyzn #ItWasMe, w której przyznawali się do zachowań przemocowych, niejednokrotnie zbierając gratulacje za odwagę. Entuzjaści tej kontr akcji przeoczyli fakt, że nie dość, że po raz kolejny mężczyźni zabierają przestrzeń należącą do kobiet, to jeszcze lansują się na bohaterów wykorzystując ich krzywdę.

To, co ważne, Łukasz wyraźnie podkreślił, że w swojej pracy i aktywizmie na rzecz przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, GPP korzysta z dorobku oraz odwołuje się do doświadczeń organizacji, grup, kolektywów feministycznych, kobiecych, LGBTQ+, które od wielu lat działają na tym polu dostarczając cennych narzędzi do pracy z chłopcami i mężczyznami.